Spis treści
Sławomir K. zlecił koledze morderstwo ojca. Sprawca ukrył się we Francji
Cała sytuacja swój początek miała 21 stycznia 1999 roku w mazowieckim Nowym Mieście nad Pilicą. Dokładnie tego dnia w swoim miejscu zamieszkania zginął mężczyzna. Funkcjonariusze prowadzący dochodzenie doszli do wniosku, że za całą sprawą mógł stać Sławomir K., czyli rodzony syn zamordowanego.
Oskarżony przebywał wtedy na terenie Francji, gdzie służył w tamtejszej Legii Cudzoziemskiej. W tej samej jednostce poznał on Roberta C., pochodzącego z Białegostoku żołnierza. Zgodnie z tym, co ustalili śledczy, syn ofiary był mocno pokłócony ze swoim tatą i zdecydował się namówić kolegę z formacji na popełnienie morderstwa.
Pochodzący z Podlasia żołnierz przyjechał do Polski z jednym celem, którym była realizacja morderczego zlecenia. Mężczyzna znał adres ofiary, a dodatkowo był już zaopatrzony w nóż. Krwawa zbrodnia miała miejsce w domu pokrzywdzonego.
Bezpośrednio po zabójstwie sprawca ani przez moment nie planował zostać na terenie Polski. Narzędzie, którym dokonał zbrodni, schował w toalecie na ówczesnym dworcu autobusowym PKS zlokalizowanym w Nowym Mieście nad Pilicą. Z tego miejsca udał się autobusem prosto do Warszawy, by następnie wyruszyć w drogę powrotną do Francji.
Badania DNA i śladów palców. Archiwum X przejmuje akta sprawy
Czas mijał nieubłaganie, a winni wciąż znajdowali się poza kontrolą polskiego aparatu ścigania. Stróże prawa z Polski ani przez chwilę nie zapomnieli o tej niezwykle mrocznej historii. Ostatecznie sprawę przejęli funkcjonariusze z policyjnego Archiwum X, a także mundurowi służący w Wydziale Kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu, pod ścisłym nadzorem prokuratorów.
Do przełomu doprowadziła ponowna weryfikacja wszystkich zebranych materiałów dowodowych, w tym precyzyjne badania śladów genetycznych, a także analizy linii papilarnych. Funkcjonariusze zajęli się ponadto drobiazgowym sprawdzaniem wcześniejszych informacji, które zgromadzono w pierwszych etapach całego śledztwa.
Prokuratura już w grudniu 2018 roku podjęła oficjalną decyzję, na mocy której Robertowi C. zaprezentowano zarzut dokonania zabójstwa. Sytuację komplikował fakt, iż sprawca od dłuższego czasu rezydował we Francji i posiadał już obywatelstwo tego kraju. Pomimo wystosowania Europejskiego Nakazu Aresztowania, władze francuskie nie zgodziły się na jego ekstradycję do Polski. Jak informowano w przeszłości, tamtejsze przepisy traktowały już to przestępstwo jako całkowicie przedawnione.
W związku z tymi problemami organy ścigania zainteresowały się bliżej osobą odpowiedzialną za zaplanowanie całego procederu. Tym samym po upływie dokładnie 27 lat od dokonania zbrodni doszło do ponownego zwrotu w śledztwie.
W dniu 14 maja 2026 roku Sławomir K., 52-letni obywatel mieszkający w powiecie tomaszowskim, oficjalnie usłyszał prokuratorski zarzut kierowania dokonaniem opisanego morderstwa. Wymiar sprawiedliwości podjął także decyzję o nałożeniu na niego aresztu tymczasowego.
W lipcu lokalna prokuratura przekazała do wiadomości publicznej, że zorganizowano również specjalistyczne badania psychiatryczne wspomnianego mężczyzny. Zadaniem biegłych była rzetelna ocena jego stanu mentalnego, by uzyskana ekspertyza umożliwiła śledczym podejmowanie kolejnych działań w sprawie.
Prokuratura wysłała akt oskarżenia. Sławomir K. może trafić do więzienia na dożywocie
Obecnie całe postępowanie doczekało się następnego i niezwykle istotnego finału. Radomska Prokuratura Okręgowa wydała oficjalny komunikat o tym, że 14 października 2026 roku wysłała do Sądu Okręgowego w Radomiu oficjalny akt oskarżenia wymierzony bezpośrednio w osobę Sławomira K.
W ocenie pracujących nad sprawą prokuratorów 52-latek nie tylko zlecił zabicie swojego taty, ale także dostarczył wynajętemu mordercy bardzo dokładne instrukcje ułatwiające sfinalizowanie zabójstwa i szybką ucieczkę z miejsca zdarzenia.
– Mężczyzna za swój czyn odpowie przed sądem. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności – informowała wcześniej prok. Aneta Góźdź, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Po upłynięciu 27 lat od tej niezwykle brutalnej zbrodni człowiek podejrzany o jej zlecenie w końcu zasiądzie na ławie oskarżonych. Ostateczny wyrok potwierdzający jego winę oraz ewentualny wymiar kary zostanie wydany przez niezawisły sąd.