Ksiądz próbował otruć bezdomnego przed morderstwem?! Wstrząsające kulisy zbrodni pod Grójcem

Wstrząsające ustalenia w sprawie duchownego oskarżonego o zabicie bezdomnego. Zeznania kierowniczki ośrodka wskazują, że Mirosław M. mógł wcześniej próbować otruć ofiarę. Poszkodowany po zjedzeniu posiłku na plebanii i wypiciu kawy miał poważne problemy żołądkowe, a innym razem o mało nie zginął od ciosu w głowę.

Przed radomskim Sądem Okręgowym kontynuowany jest proces byłego proboszcza oskarżonego o wyjątkowo brutalne morderstwo. Kierowniczka placówki pomocowej Sylwia Z. przekazała podczas środowej rozprawy (21 października) drastyczne szczegóły oparte na wcześniejszych relacjach ofiary.

Kobieta jeszcze podczas pierwszych zeznań w 2025 roku opisywała wizytę mężczyzny u kapłana na plebanii. Z jej informacji wynika, że duchowny podał mu jajecznicę oraz kawę, która smakowała inaczej niż zwykle. Reakcja organizmu była natychmiastowa, ponieważ po powrocie poszkodowany przez cały dzień wymiotował i opadł z sił.

To nie był jedyny sygnał ostrzegawczy przed tragicznym finałem. Sylwia Z. wspomniała o sytuacji, w której mężczyzna zjawił się w ośrodku z obrażeniami głowy. Z jego relacji wynikało, że podczas podróży z proboszczem rzekomo doszło do awarii auta. Kapłan polecił mu nasłuchiwać odgłosów przy bagażniku. Właśnie wtedy ofiara otrzymała silny cios w potylicę, jednak z powodu silnego szoku nie potrafiła ocenić sytuacji.

Gdy dopytywałam, czy to klapa od bagażnika na niego spadła, odparł, że być może była to klapa, a być może meteoryt czy satelita − zeznawała kobieta.

Późniejsze działania śledczych dowiodły, że za tym z pozoru nieszczęśliwym zdarzeniem stał oskarżony, który zamierzał zabić mężczyznę przy użyciu siekiery.

Bezpośrednim powodem tej okrutnej zbrodni były kwestie finansowe i majątkowe. Głęboko wierzący Anatol przekazał duchownemu swój dom w zamian za dożywotnie utrzymanie. Proboszcz jednak nigdy nie wywiązał się z umowy, a gdy bezdomny zaczął upominać się o swoje prawa i schronienie, stał się dla sprawcy ogromnym problemem do zlikwidowania.

Do ostatecznego aktu przemocy doszło 24 lipca 2025 roku niedaleko Grójca w miejscowości Lasopol. Po kolejnej wymianie zdań dotyczącej lokum, Mirosław M. uderzył ofiarę siekierą w głowę. Następnie oblał żyjącego jeszcze mężczyznę paliwem i podpalił. Sprawca natychmiast odjechał na plebanię, pozostawiając płonącego człowieka na pewną śmierć na polnej drodze.

Zatrzymany i przebywający w areszcie kapłan przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Specjaliści z zakresu psychiatrii jednoznacznie uznali, że w momencie ataku był całkowicie poczytalny. Za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem i wcześniejsze usiłowanie pozbawienia życia grozi mu najwyższy wymiar kary, czyli dożywocie.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?
 

ROLKI