Tajemnicze zniknięcie Roksany na moście. Detektyw ujawnia wstrząsające kulisy i sprawę 22-latka

Trzynastoletnia Roksana weszła na Most Świętokrzyski, ale prywatny detektyw powątpiewa, by zeszła z niego samodzielnie. Sprawa staje się jeszcze bardziej mroczna, gdy okazuje się, że niedługo po zaginięciu z sieci zaczęły znikać cyfrowe ślady dziewczynki, a w jej otoczeniu pojawiła się dorosła osoba podająca się za rówieśniczkę.

Kolaż: detektyw z psem, zaginiona Roksana i jej rodzice. O sprawie 13-latki przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Archiwum prywatne; Maciej Gos / Super Expres

Rodzice Roksany Jurczyszyn od 10 października żyją w ciągłym napięciu, wypatrując jakichkolwiek wieści o swoim dziecku. Nastolatka przepadła bez wieści po spotkaniu w gronie znajomych w rejonie warszawskich bulwarów. Podczas finałowej konwersacji telefonicznej zapewniała ojca o rychłym powrocie, lecz nigdy nie przekroczyła progu mieszkania. W poszukiwania włączył się prywatny śledczy Kamil Sobkiewicz, którego najświeższe odkrycia rzucają zupełnie nowe światło na ten dramat. Mimo że dowody wskazują na obecność dziewczyny na moście, jej późniejsze losy toną we mgle. Każda kolejna poszlaka mnoży jedynie dodatkowe wątpliwości w tej skomplikowanej sprawie.

Zaginięcie Roksany na Moście Świętokrzyskim w Warszawie

Obecnie to właśnie ten ślad stanowi fundament prowadzonych działań poszukiwawczych. W rozmowie z dziennikiem „Super Express” Sobkiewicz potwierdził, opierając się na zeznaniach naocznego świadka i zapisach z kamer, że trzynastolatka z całą pewnością znalazła się na Moście Świętokrzyskim. Zauważono, że jej chód był bardzo niestabilny. Schody zaczynają się w momencie, gdy trzeba ustalić jej dalszą trasę.

Miejski monitoring nie zarejestrował wystarczającej liczby detali, by rzetelnie odtworzyć kroki zaginionej po wejściu na obiekt. Śledczy szacuje jednak z dziewięćdziesięcioprocentowym prawdopodobieństwem, że nastolatka nie opuściła tego miejsca o własnych siłach.

Przyjmując to założenie, ekspert weryfikuje obecnie dwa główne scenariusze. Pierwszy wariant zakłada, że trzynastolatka została przez kogoś zabrana autem. Druga, znacznie bardziej tragiczna opcja sugeruje, iż mogła targnąć się na własne życie.

Na ten moment żadna z tych teorii nie doczekała się oficjalnego potwierdzenia. Co więcej, kilka dób po tragicznych wydarzeniach ktoś zaczął metodycznie czyścić wirtualną historię dziewczynki.

Ktoś usuwa wpisy zaginionej Roksany. Detektyw mówi o zacieraniu śladów

Biorąc pod uwagę hipotezę samobójczą, niezwykle zastanawiający jest fakt, że po zniknięciu nastolatki jej profile w mediach społecznościowych zaczęły wyparowywać. Kluczowym pytaniem pozostaje to, kto dysponował danymi do logowania.

Jak ustalił śledczy, zaledwie w kilka dni po incydencie konta dziewczynki na Instagramie oraz Facebooku zostały całkowicie skasowane. Jeszcze bardziej zagadkowo prezentuje się sytuacja na platformie TikTok. Konto nadal tam istnieje, jednak wyczyszczono je ze wszystkich polubień oraz listy obserwowanych twórców.

Dowodem na wcześniejsze istnienie tych danych mają być automatyczne wiadomości e-mail. Prywatny detektyw podkreśla, że powiadomienia te jednoznacznie dowodzą dawnej aktywności zaginionej.

Aby dokonać takich modyfikacji, konieczne było przejęcie kontroli nad wirtualną tożsamością Roksany. Pojawiają się pytania, czy zrobił to rówieśnik, czy może dziewczyna sama zdradziła komuś swoje hasła. Istnieje też obawa, że celowo próbowano ukryć jej cyfrowe kontakty.

„To zacieranie śladów” – oświadczył detektyw Kamil Sobkiewicz w rozmowie z mediami.

Do tej pory nie zidentyfikowano sprawcy tych internetowych porządków, ani nie ustalono, czy mają one ścisły związek z zaginięciem. Kamil Sobkiewicz nie ustaje jednak w prześwietlaniu kolejnych znajomych dziewczyny. Szczególną uwagę przykuwa jeden z nowo odkrytych wątków.

Nowy trop w sprawie Roksany. Detektyw prześwietla tajemniczego 22-latka

Zaginiona rzekomo przyjaźniła się z rówieśniczką, co wydawało się całkowicie naturalne. Jednak jak przekazał śledczy na łamach „Super Expressu”, rzekoma dwunastolatka okazała się w rzeczywistości dwudziestodwuletnią osobą, którą detektyw nazywa transwestytą.

Zrozumienie, dlaczego dorosły człowiek funkcjonował w środowisku młodzieży jako dziecko, stanowi obecnie jeden z priorytetów dochodzenia. Różnica wieku jest w tym przypadku drastyczna i wymaga pilnego wyjaśnienia.

Na tym rewelacje się nie kończą. Z informacji zebranych przez Sobkiewicza wynika, że osoba ta rzekomo zaopatrywała nieletnich w napoje wyskokowe. W tle przewija się również niepokojący motyw udostępniania substancji odurzających.

Jakie relacje faktycznie łączyły tę postać z zaginioną trzynastolatką? Należy ustalić, czy Roksana była świadoma, z kim naprawdę spędza czas. Być może ta znajomość okaże się kluczem do rozwikłania zagadki zniknięcia.

Aktualnie brakuje twardych dowodów na to, że wspomniany dwudziestodwulatek ma bezpośredni związek z dramatem. Mimo to śledczy skrupulatnie analizuje jego powiązania z całą grupą znajomych zaginionej.

Osobisty notatnik Roksany. Zaginięcie na bulwarach wiślanych

Prywatny śledczy stara się także dociec, czy w okresie bezpośrednio poprzedzającym zniknięcie dziewczyna borykała się z ukrywanymi przed bliskimi trudnościami. Przeanalizowano zeszyt, w którym trzynastolatka przelewała na papier swoje troski. Jednym z analizowanych tematów są nieporozumienia w grupie rówieśniczej, choć nie jest jasne, jak silnie rzutowały one na jej kondycję psychiczną.

Opiekunowie dziewczynki skonsultowali się dodatkowo z fachowcem z dziedziny psychologii. W trakcie tej rozmowy wysnuto wniosek, że zachowanie nastolatki w tygodniu poprzedzającym tragedię mogło ulec subtelnej zmianie. Często symptomy te są tak delikatne, że nawet rodzice nie potrafią ich właściwie zinterpretować bez specjalistycznej wiedzy.

Istotnym czynnikiem jest również stan zdrowia poszukiwanej. Jak podawano w minionych dniach, Roksana zmaga się z padaczką i wymaga farmakoterapii. Część z tych medykamentów niesie za sobą marginalne ryzyko potęgowania skłonności samobójczych. Ekspert podkreśla dodatkowo, że ewentualne spożycie alkoholu czy narkotyków mogło wejść w groźną interakcję z lekami, diametralnie zmieniając jej percepcję.

Wpływ tych medycznych detali na ostateczny przebieg wydarzeń pozostaje wielką niewiadomą. Ewentualność odebrania sobie życia to nadal zaledwie jedna z badanych hipotez, a nie udowodniony fakt.

Monitoring nie uwiecznił ostatecznego losu dziecka. Kłopot w rozwiązaniu sprawy, zdaniem śledczego, tkwi również w infrastrukturze bulwarów. Problem ten wykracza poza tę jedną tragedię.

Według opinii Sobkiewicza, popularne wśród warszawiaków nabrzeże rzeki jest fatalnie zabezpieczone przez kamery. Kiepska rozdzielczość nielicznych nagrań i rozległe martwe strefy drastycznie utrudniają pracę śledczym badającym incydenty w rejonie przeprawy.

„Trzeba tutaj sobie zadać pytanie, czemu tak niebezpieczny teren, jak bulwary, jest tak słabo monitorowany. Tutaj dzieją się straszne rzeczy” – alarmuje detektyw w swoich oświadczeniach.

W trakcie przeczesywania terenu ekspert naocznie przekonał się o skali problemu z infrastrukturą wizyjną. Zaledwie kilka kroków poza główne aleje wystarczy, by zniknąć w gąszczu roślinności bez śladu.

Detektyw uważa, że ewentualny agresor mógłby z łatwością zaczaić się w takich miejscach, a nawet wciągnąć tam swoją ofiarę, nie zostawiając żadnego śladu na kamerach miejskich. Stanowi to gigantyczne zagrożenie przede wszystkim dla pań przechadzających się w pojedynkę.

To właśnie podczas nocnych działań w tym ponurym rejonie doszło do incydentu, który dobitnie unaocznił, jak szybko można rozpłynąć się w mroku.

Tajemnicza postać nad Wisłą

W czasie nocnego patrolowania nadwiślańskich zarośli, snop światła z latarki wyłowił nagle z mroku sylwetkę ubraną w jasny kożuch. Na widok poszukiwaczy postać ta natychmiast rzuciła się do desperackiej ucieczki. Zgubiła pościg, prawdopodobnie zapadając się pod ziemię w pobliskich chaszczach.

Pomimo dokładnego przetrząśnięcia sąsiednich dróżek i zakamarków, nie natrafiono na żaden ślad uciekiniera. Nie udało się ustalić tożsamości tej osoby, ani powodu jej gwałtownej reakcji na widok ekipy poszukiwawczej. Nie wiadomo też, czy ten incydent ma jakikolwiek punkt styczny z dramatem Roksany.

Dla Sobkiewicza sytuacja ta stanowi bezsporny dowód na to, że nad rzeką funkcjonują rozległe strefy, gdzie można zapaść się pod ziemię niezauważonym. Prowokuje to uzasadnione dyskusje o poziomie bezpieczeństwa na tak chętnie odwiedzanym przez obywateli obszarze.

Akcja poszukiwawcza dotycząca zaginionej nastolatki wciąż nabiera tempa. Prywatny detektyw nie ogranicza się wyłącznie do analizy nagrań i zeznań na lądzie.

„Już niedługo planujemy działania na rzece” – deklaruje otwarcie Kamil Sobkiewicz.

Czy to właśnie nurt rzeki skrywa dramatyczną odpowiedź na to, co wydarzyło się tragicznej nocy? Do tej pory finał historii trzynastolatki spowity jest mroczną tajemnicą.

Ważne telefony dla osób w kryzysie

Osoby zmagające się z problemami psychicznymi, myślami rezygnacyjnymi lub obawiające się o stan swoich bliskich, mają do dyspozycji darmowe linie wsparcia:

  • 116 111 – młodzieżowa i dziecięca infolinia zaufania (czynna 24/7).
  • 116 123 – całodobowy numer wsparcia dla osób pełnoletnich.
  • 800 70 2222 – dedykowane Centrum Wsparcia dla dorosłych w kryzysie (czynne 24/7).
  • 800 12 12 12 – telefon Rzecznika Praw Dziecka, dostępny przez całą dobę.

W przypadku nagłego zagrożenia życia lub zdrowia, należy niezwłocznie wybierać numer ratunkowy 112.

Zabił Wojtka i podrzucił zwłoki przy cmentarzu. Potem pomagał w jego poszukiwaniach

ROLKI