Warszawskie zoo uratowało odrzuconą kangurzycę. Pracownicy zabierali torbacza do domu

2026-03-31 13:31

Mała kangurzyca Stefcia od pierwszych dni życia musiała mierzyć się z ogromnymi trudnościami. Gdy starszy brat notorycznie wyrzucał ją z matczynej torby, a samica straciła pokarm, do akcji wkroczyli opiekunowie z warszawskiego ogrodu zoologicznego. Wykarmiony butelką torbacz wraca do sił i powoli zaprzyjaźnia się z resztą stada.

Walka o życie Stefci w warszawskim zoo

W połowie 2025 roku na terenie warszawskiego ogrodu zoologicznego przyszła na świat samica kangura rudego. Od samego początku zwierzę musiało mierzyć się z ogromnymi przeciwnościami losu. Jak przekazała Anna Karczewska z placówki, zastosowanie zastępczego pokarmu pozwoliło uratować życie młodego torbacza. Dzisiaj samiczka nosi imię Stefcia i rośnie w prawidłowym tempie.

Pierwsze tygodnie były jednak niezwykle dramatyczne. Pracownicy ogrodu wielokrotnie starali się umieścić niemowlę z powrotem w torbie matki, ale starszy brat bez przerwy je stamtąd wypychał. Dopiero odizolowanie go przyniosło chwilowy spokój, umożliwiając samiczce dalszy rozwój. Po upływie miesiąca zauważono jednak, że młody zwierzak przestał przybierać na wadze. Anna Karczewska wyjaśniła, że szczegółowe badania ujawniły całkowity zanik laktacji u matki. Próby podrzucenia malucha innej samicy również spełzły na niczym. Dla tak młodego osobnika, całkowicie zależnego od mleka, oznaczało to bezpośrednie widmo śmierci głodowej.

Wobec dramatycznej sytuacji postanowiono wdrożyć sztuczne dokarmianie. Bezpośrednią opiekę nad zwierzęciem przejęli pracownicy ogrodu, Dawid Wdowiński oraz Anna Bentkowska. Opiekunowie regularnie poili samiczkę z butelki co kilka godzin, nie pomijając pór nocnych. Nosili ją przy tym w specjalnie przygotowanej do tego celu torbie. Maluch spędzał z nimi całe dnie, podróżując do ich domów i budząc wielkie zainteresowanie u sąsiadów oraz napotkanych przechodniów.

Reintegracja z resztą kangurów na wybiegu

Na wczesnym etapie niemowlę musiało przyjmować pokarm sześciokrotnie w ciągu doby, jednak z czasem zaczęto powoli redukować ilość podawanego mleka. Zamiast tego do jadłospisu włączano coraz większe porcje chrupiących warzyw, płatków owsianych i dedykowanego granulatu. Kiedy po niespełna dwóch miesiącach masa ciała zwierzęcia osiągnęła poziom pięciu kilogramów, przyszedł czas na ostrożny powrót do stada. Samiczka dostała wówczas imię Stefania na cześć osoby, która ufundowała dla niej jedzenie i zafascynowała się jej losem. Obecnie torbacz śmiało radzi sobie na wybiegu u boku innych przedstawicieli swojego gatunku.

Cechy charakterystyczne kangura rudego

Gatunek ten jest największym przedstawicielem torbaczy żyjącym współcześnie na Ziemi. Długość ciała waha się zazwyczaj od 75 do 140 centymetrów, natomiast waga wynosi od 20 do 85 kilogramów, przy czym samce są znacznie potężniejsze. Znakiem rozpoznawczym samicy jest charakterystyczny brzuszny fałd skórny, który służy noworodkom za schronienie. Rodzące się maleństwo, przypominające rozmiarem niewielką fasolkę, samodzielnie dociera do wnętrza torby i dojrzewa tam przez kolejne miesiące.

Te majestatyczne zwierzęta zaliczają się do grona całkowicie roślinożernych. Ich podstawowy jadłospis stanowią przede wszystkim świeże trawy oraz rozmaite rośliny dwuliścienne.

Zobacz zdjęcia uratowanej kangurzycy Stefci w naszej galerii:

Kangur na drodze między Żółtnicą a Drawieniem