Niedzielny poranek (18 października) w Pułtusku przerwał alarmujący telefon. Tuż po godzinie 9 służby otrzymały zgłoszenie o kobiecie, która nie dawała oznak życia w jednym z mieszkań na terenie miasta.
Po dotarciu na miejsce oraz wejściu do środka, w jednym pokoju funkcjonariusze znaleźli ciało 64-letniej właścicielki lokalu. W mieszkaniu przebywał również jej 38-letni syn. Jak ustalili śledczy, mężczyzna dopiero co się do niej wprowadził, mieszkał z matką zaledwie od soboty.
Ze względu na okoliczności zdarzenia oraz ślady, decyzją prokuratora zatrzymany został 38-letni syn kobiety, który w chwili zatrzymania był pod wpływem alkoholu − przekazała nadkom. Kopczyńska.
Na miejscu przez wiele godzin pracowała ekipa dochodzeniowo-śledcza. Pod nadzorem prokuratora technicy kryminalistyki zabezpieczyli kilkadziesiąt śladów, które mogą stać się kluczowymi dowodami w sprawie. Funkcjonariusze przeanalizowali również nagrania z pobliskiego monitoringu.
Śledczy przesłuchali kilkunastu świadków, próbując odtworzyć ostatnie godziny życia 64-latki. Prokurator zarządził także sekcję zwłok, której wyniki pozwolą precyzyjnie określić przyczynę śmierci kobiety.
Zarzut zabójstwa i groźba dożywocia
Zebrany materiał dowodowy okazał się wystarczający, by prokurator mógł przedstawić 38-latkowi zarzut zabójstwa. Sąd, na wniosek prokuratury, zastosował wobec mężczyzny najsurowszy środek zapobiegawczy: tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące.
Jeśli zarzuty się potwierdzą, mężczyźnie grozi surowa kara. Kodeks karny za zabójstwo przewiduje od 10 lat pozbawienia wolności aż po dożywocie.