Spis treści
Agresja i uszkodzony radiowóz. Interwencja straży miejskiej w Warszawie
Zgłoszenie wpłynęło w niedzielę, 12 kwietnia, około godziny 18:00. Na ulicę Łukowską pilnie udali się strażnicy z VII Oddziału Terenowego. Przekazane informacje wskazywały na obecność dwóch osób - jeden z mężczyzn leżał na chodniku, a jego towarzysz bezskutecznie starał się go z niego podnieść. Na widok zbliżającego się patrolu "pomocnik" rzucił się do ucieczki, zostawiając 16-latka samego.
- Młody człowiek nie chciał współpracować ze strażnikami, którzy zaoferowali pomoc w przybraniu pozycji pionowej. Był wulgarny. Zwyzywał funkcjonariuszy, odmówił podania personaliów, odpychał interweniujących. Czuć było od niego alkohol, a w jego plecaku znaleziono dwie puste puszki po napojach energetycznych i e-papierosa - poinformowali sami strażnicy.
Mundurowi postanowili umieścić nastolatka w radiowozie, co wywołało u niego kolejną falę wściekłości. Wpadł w furię, kopiąc w elementy wyposażenia i uszkadzając m.in. wewnętrzną kamerę. Strażnicy musieli obezwładnić go za pomocą kajdanek. Niedługo później na miejsce dotarł wezwany patrol policji, który ustalił miejsce zamieszkania chłopaka, gdzie przebywała jego matka.
Zatrzymany "sportowiec" z promilami
- Kobieta również nie mogła wpłynąć na syna, który odnosił się do niej w sposób obraźliwy. Odmówił również badania na obecność alkoholu, twierdząc że "jest sportowcem i nie pije". Godna pochwały deklaracja okazała się nieprawdą - podkreślili funkcjonariusze, dodając, iż 16-latek "wydmuchał" ponad 1,6 promila.
Mundurowi ostatecznie przetransportowali nastolatka do szpitala. Z konsekwencjami jego agresywnego zachowania będą teraz musieli zmierzyć się rodzice.
Podszyli się pod policjantów i zabrali sejf z zawartością 87 tysięcy złotych. Zostali zatrzymani - zobacz zdjęcia: