Spis treści
- Areszt dla sprawców wypadku w Łomiankach. Sąd na Żoliborzu podjął decyzję
- Wypili litr wódki i sześć piw. Kierowca próbował zrzucić winę
- Ogromny odzew świadków wypadku w Łomiankach. Setki stron akt prokuratury
- Katastrofa w ruchu lądowym? Możliwa zmiana zarzutów po tragedii w Łomiankach
- Prokurator porównuje wypadek w Łomiankach do sprawy Łukasza Żaka
- Tragiczny finał pikniku. Śmierć Nikoli i Kacpra pod Warszawą
- Pędzące Audi staranowało Toyotę. Zarzuty dla podejrzanych
- Decyzją warszawskiego sądu Piotr B. oraz Patryk R. trafili do aresztu w związku ze śmiercią dwójki nastolatków w Łomiankach.
- Mężczyźni pili alkohol przed jazdą, a prowadzący pojazd zignorował sądowe zakazy i namawiał pasażera do wzięcia winy na siebie.
- Śledczy zgromadzili obszerny materiał dowodowy i rozważają zmianę kwalifikacji prawnej czynu.
Areszt dla sprawców wypadku w Łomiankach. Sąd na Żoliborzu podjął decyzję
W środowy poranek warszawscy śledczy przekazali informacje o losie zatrzymanych mężczyzn, którzy brali udział w koszmarnym zderzeniu w podwarszawskich Łomiankach. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza w pełni przychylił się do wniosków prokuratury i zdecydował, że 44-letni Patryk R. oraz 33-letni Piotr B. spędzą w odosobnieniu najbliższe trzy miesiące.
Wypili litr wódki i sześć piw. Kierowca próbował zrzucić winę
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator Piotr Antoni Skiba, poinformował Super Express o zebraniu dużej ilości dowodów w tej sprawie. Z zeznań jasno wynika, że prowadzący auto doskonale zdawał sobie sprawę z dwóch nałożonych na niego zakazów prowadzenia pojazdów, a tuż po tragedii próbował przekonać pasażera, aby to on przyznał się do winy. Potwierdzono również wcześniejsze przypuszczenia dotyczące stanu trzeźwości obu mężczyzn.
- Jeśli chodzi o kwestię alkoholu, potwierdziła się -
– poinformował prokurator Skiba, dodając, że według relacji jednego z oskarżonych, zanim wsiedli do samochodu, uczestnicy suto zakrapianej posiadówki wypili wspólnie około litra wódki oraz sześć piw.
Ogromny odzew świadków wypadku w Łomiankach. Setki stron akt prokuratury
Postępowanie toczy się w błyskawicznym tempie. Na apel służb odpowiedziało mnóstwo osób, w tym kierowcy aut biorących udział w karambolu oraz naoczni świadkowie podróżujący wiaduktem, a śledczy zabezpieczyli kilkanaście filmów z wideorejestratorów ukazujących moment zderzenia, tworząc dokumentację liczącą już blisko pół tysiąca stron.
- Od zatrzymania sprawców do zastosowania tymczasowego aresztu minęło około 40 godzin -
– zaznaczył rzecznik warszawskiej prokuratury.
Katastrofa w ruchu lądowym? Możliwa zmiana zarzutów po tragedii w Łomiankach
Niewykluczone, że zatrzymani usłyszą wkrótce znacznie poważniejsze oskarżenia. Prokuratura bierze pod uwagę modyfikację kwalifikacji prawnej i postawienie zarzutu sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, bardzo dokładnie badając skalę niebezpieczeństwa, jakie mężczyźni stworzyli na drodze. Z informacji przekazanych przez śledczych wynika również, że ofiary wracały razem z wyjazdu i dobrze się znały, a 20-latek kierujący Toyotą nadal znajduje się w szpitalu w stanie krytycznym.
Prokurator porównuje wypadek w Łomiankach do sprawy Łukasza Żaka
Komentując wstrząsające okoliczności tej tragedii, rzecznik śledczych zwrócił uwagę na niespotykaną wręcz brawurę sprawców.
- Od czasu wypadku na trasie Łazienkowskiej nie mieliśmy sprawy o takim nagromadzeniu lekkomyślności i emocji -
– ocenił bezkompromisowo prokurator.
Tragiczny finał pikniku. Śmierć Nikoli i Kacpra pod Warszawą
Do tego wstrząsającego zdarzenia doszło w niedzielny wieczór na wiadukcie w okolicach skrzyżowania ulic Brukowej i Kolejowej w Łomiankach. Karambol objął łącznie sześć pojazdów i całkowicie sparaliżował ruch w tym rejonie na wiele godzin. Na miejscu zginęło dwoje młodych ludzi - 19-letnia Nikola i 15-letni Kacper, natomiast 20-letni kierowca Toyoty został przetransportowany do szpitala, gdzie lekarze wciąż toczą walkę o jego życie. Sprawca zbiegł z miejsca wypadku, co uruchomiło obławę policji, zakończoną zatrzymaniem dwóch podejrzanych uciekinierów. Komenda Stołeczna Policji poinformowała w poniedziałek o odnalezieniu poszukiwanego pojazdu, jednak ze względu na stan silnego upojenia alkoholowego, mężczyzn można było przesłuchać dopiero po wytrzeźwieniu.
Pędzące Audi staranowało Toyotę. Zarzuty dla podejrzanych
We wtorek prokurator Piotr Antoni Skiba przedstawił wstępną rekonstrukcję tych krwawych wydarzeń. Z policyjnych ustaleń wprost wynika, że kierujący Audi pędził z potężną prędkością i wykonywał skrajnie niebezpieczne manewry wyprzedzania. Po uderzeniu w tył Toyoty, auto z nastolatkami przebiło metalowe barierki, wielokrotnie dachowało i z impetem uderzyło w inne pojazdy. Patryk R. usłyszał zarzuty m.in. spowodowania śmiertelnego wypadku po pijanemu, nieudzielenia pomocy, ucieczki przed policją, posiadania środków odurzających oraz łamania zakazów prowadzenia pojazdów. Może trafić do więzienia na od 5 do 20 lat. Z kolei 33-letni Piotr B. będzie sądzony za nieudzielenie pomocy umierającym ofiarom, co zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności. Służby cały czas weryfikują zebrane dowody.