Atak dzika w Warszawie. Mężczyzna trafił do szpitala

2026-04-10 15:40

Wielkanocny Poniedziałek przyniósł dramatyczne wydarzenia w Warszawie, gdzie dzik zaatakował człowieka. Mężczyzna z głęboką raną trafił do szpitala, Ten incydent wpisuje się w szereg niebezpiecznych zdarzeń z udziałem dzików, do których dochodzi w ostatnim czasie w stolicy. W mieście populacja tych zwierząt wciąż rośnie.

Dzik

i

Autor: PIOTR KAMIONKA/REPORTER/ East News

Dzik zaatakował w Warszawie

​Jak udało się ustalić reporterowi Radia Eska, w Wielkanocny Poniedziałek, 6 kwietnia dzik zaatakował człowieka na terenie Warszawy. Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w Forcie Bema, przy ulicy Obrońców Tobruku, na Bemowie.

Mężczyzna z głęboką raną łydki trafił do Szpitala Wolskiego, skąd został już wypisany do domu.

Informację potwierdził zastępca dyrektora Lasów Miejskich w Warszawie, Błażej Dałek.

- Dziki trzeba pamiętać, że to nie są zwierzęta domowe, to są dzikie zwierzęta, które pozornie wydają się miłe, zwłaszcza warchlaki, ale niestety dzik potrafi zaatakować i czasami tak naprawdę nie wiemy kiedy on zaatakuje. Nie wiemy co je w danym momencie może zdenerwować, czy zachowanie człowieka, czy bieg człowieka, czy pies, który jest trzymany na smyczy. Dzik to jest dzikie zwierzę, ono może poczuć się zagrożone w różnych sytuacjach. Tutaj akurat z tego, co dopytałem, to ten pan nie był w ogóle z psem - mówi dyrektor Dałek.

Problem z dzikami w stolicy

W Warszawie trwa ostatnio ożywiona dyskusja w temacie dzików, kontrowersje wywołała interwencja leśników w miniony wtorek, gdy na jednym z mokotowskich osiedli uśmiercili stado dzików na oczach ludzi. Chodziło o sytuację, w której zwierzęta zbliżyły się między innymi do placu zabaw. Mimo to taka forma uśmiercania zwierząt wywołała oburzenie mieszkańców. Zareagował na nią prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski.

- Mamy coraz więcej ataków na ludzi. Kiedyś tych ataków nie było albo były one sporadyczne. W momencie kiedy my dostajemy sygnał, że mamy dziki na placu zabaw, my po prostu musimy interweniować, nie ma innego wyjścia. I też jasno chcę powiedzieć, że my nie możemy tych dzików nigdzie wywozić, dlatego, że dzisiaj obowiązują przepisy dotyczące afrykańskiego pomoru świń. Jedyną opcją, jaką mamy w takiej sytuacji jest niestety podjęcie decyzji o odstrzale. I my taką decyzję z bardzo ciężkim sercem podejmujemy. Jeżeli ktoś chce nas przekonywać do tego, żebyśmy tego nie robili, no tutaj my po prostu nie mamy wyjścia i bezpieczeństwo jest najważniejsze i ja od tej decyzji nie odstąpię. Natomiast zupełnie czym innym jest sposób wykonania tej decyzji. I tutaj się zgadzam, że te obrazki, z którymi mieliśmy do czynienia, one nigdy nie powinny mieć miejsca. Ja wydałem jasne dyspozycje Lasom Miejskim, żeby w ten sposób podejmowały decyzje z firmami, które tego typu decyzje wykonują, żeby to było robione w sposób humanitarny, nie na oczach ludzi. Tak, żeby nikt nie musiał tak drastycznych obrazków oglądać - podkreślił prezydent stolicy.

Dyrektor Dałek zdradził Radiu Eska jak w praktyce mają być realizowane nowe przepisy. - Tutaj głównie chodzi o sposób, w jaki jest dokonywana ta eutanazja, bo sama metoda no nie ulega zmianie. Mamy z jednej strony przepisy Komisji Europejskiej, które zabraniają relokacji dzików na inne tereny oraz nasze rozporządzenie ministra rolnictwa i rozwoju wsi, które wdraża te przepisy. Podejmujemy analizę prawną, także najprawdopodobniej te dziki, jeżeli będziemy mieli tak gęstą zabudowę i takie duże skupiska ludzi, jak było to w przypadku Mokotowa, no to po prostu jeżeli będziemy mogli, to te dziki będziemy zabierać stamtąd, dokonywać samej eutanazji w innym, odosobnionym, bezpiecznym miejscu.

Populacja dzików w Warszawie w zeszłym roku wynosiła 3 tysiące osobników, Lasy Miejskie zbierają dane, o ile ich liczba zwiększyła się w tym roku.

15 kwietnia przed warszawskim ratuszem ma odbyć się protest mieszkańców, którzy sprzeciwiają się odstrzałowi dzików.

Nietypowa interwencja policji. Gromada dzików bezpiecznie wróciła do lasu