Spis treści
Uczniowie z Sękocina Starego zmuszeni do nauki w lesie
Początek września przyniósł gigantyczne rozczarowanie. Uczniowie mieli powrócić do przygotowanych wcześniej sal lekcyjnych, gdzie czekali na nich dobrze znani pedagodzy i rówieśnicy. Co więcej, młodzież zdążyła zwiedzić obiekt w wakacje. Koniec końców do pierwszych zajęć w murach placówki nie doszło.
Przed startem nauki Powiatowa Inspekcja Nadzoru Budowlanego z Pruszkowa podjęła decyzję, że budynek oświatowy w Sękocinie Starym musi zostać natychmiast wyłączony z eksploatacji.
Zarządcy szkoły błyskawicznie zainicjowali plan awaryjny, przenosząc zajęcia edukacyjne na świeże powietrze, bezpośrednio do lasu. Rozstawiono tam specjalne namioty, a do siedzenia przygotowano rozłożone na trawie plandeki i koce.
Sytuacja jest szczególnie trudna dla części podopiecznych placówki. Uczą się tam bowiem dzieci posiadające orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Według relacji opiekunów, tak drastyczna modyfikacja środowiska nauki i zaburzenie wypracowanych rutyn, stanowi dla nich ogromne wyzwanie, dalece wykraczające poza zwykły kłopot organizacyjny.
Decyzja nadzoru budowlanego w Pruszkowie szokuje rodziców
Z informacji przekazanych dziennikarzom przez wójta gminy Raszyn, Bogumiłę Stępińską-Gniadek wynika, że postanowienie organu nadzorczego wydano 20 sierpnia, a zakaz korzystania z obiektu obowiązuje przez 180 dni. Przedstawiciele szkoły relacjonują natomiast, że o problemach dowiedzieli się nieoficjalnie pięć dni później, a oficjalny komunikat od właściciela terenu, czyli Instytutu Badawczego Leśnictwa, nadszedł dopiero 27 sierpnia.
Zaskakujący termin poinformowania o zamknięciu budynku wzbudza ogromne emocje wśród opiekunów uczniów. Co gorsza, reprezentująca szkołę fundacja twierdzi, że nie pozwolono jej uczestniczyć w procesie decyzyjnym prowadzonym przez nadzór. Konsultacje miały odbywać się wyłącznie pomiędzy gminą, inspektorem oraz posiadaczem działki.
Fundacja Mosty Edukacji zainwestowała ponad milion złotych
Zarządcy Fundacji Mosty Edukacji bronią swoich racji, zapewniając, że gmach perfekcyjnie przysposobiono na potrzeby edukacyjne przedszkolaków i starszych uczniów. Nakłady finansowe na te celowe modernizacje miały przekroczyć kwotę miliona złotych.
Zarząd placówki podkreśla, że pozytywnie przeszli kontrole sanepidu i straży pożarnej. Zdaniem przedstawicieli fundacji zablokowanie funkcjonowania szkoły nie ma związku z rzekomo złą kondycją techniczną obiektu czy niebezpieczeństwem grożącym młodzieży. Przyczyną mają być wyłącznie komplikacje związane z oficjalnym, urzędowym przeznaczeniem budynku.
Z kolei przedstawiciele władz Raszyna zaznaczają, że odpowiedzialność za tę decyzję ponosi wyłącznie nadzór budowlany, a nie gmina. Według stanowiska samorządowców właściciel gmachu oraz kierownictwo szkoły od dawna zdawali sobie sprawę z niepewnej sytuacji prawnej zajmowanego terenu.
Zdesperowani rodzice planują zasypać rozmaite urzędy wnioskami o udostępnienie informacji publicznej. Liczą, że dzięki temu uda się prześledzić dokładną ścieżkę decyzyjną i odnaleźć winnych sytuacji, w której przeszło setka podopiecznych z dnia na dzień straciła miejsce do nauki.
Bogumiła Stępińska-Gniadek deklaruje z kolei pełne wsparcie dla poszkodowanych dzieci. Gmina zaoferowała możliwość relokacji wszystkich uczniów do odpowiednich szkół publicznych, zgodnie z przypisaną im rejonizacją.
Kierownictwo fundacji nie składa jednak broni i zapowiada batalię prawną o przywrócenie dostępu do zamkniętego budynku.