Kara dla dżokejki i szokujące ustalenia komisji
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się podczas wyścigów konnych na Służewcu. Jak poinformował PAP rzecznik prokuratury Piotr Antoni Skiba, postępowanie dotyczy podejrzenia znęcania się nad koniem o imieniu Real Gold. Do zdarzenia doszło 15 listopada 2025 roku w trakcie czwartej gonitwy.
Śledczy badają, czy koń został zmuszony do kontynuowania biegu po doznaniu poważnego urazu prawej przedniej kończyny. Niestety, kontuzja okazała się na tyle dotkliwa, że zwierzę musiało zostać uśpione. Sprawa, prowadzona przez prokuraturę rejonową na Mokotowie, jest na wczesnym etapie i na ten moment nikomu nie postawiono zarzutów.
Tą bulwersującą historią jeszcze w listopadzie zajęła się Komisja Techniczna przy Torze Wyścigów Konnych Służewiec. W swoim orzeczeniu zarzuciła dżokejce dosiadającej konia Real Gold naruszenie regulaminu poprzez niezatrzymanie zwierzęcia, które uległo kontuzji. Na zawodniczkę nałożono karę pieniężną w wysokości 1 tys. zł.
Komisja oparła swoją decyzję na analizie nagrania wideo, przesłuchaniu dżokejki oraz opinii lekarza weterynarii. Z materiału wideo wynikało, że koń miał problemy z nogą już na zakręcie przed prostą finiszową. Mimo to dżokejka kontynuowała wyścig. W swoich wyjaśnieniach tłumaczyła, że nie czuła nieprawidłowości w ruchu konia, zrzucając winę na ciężką nawierzchnię toru. Komisja nie dała wiary tym tłumaczeniom, wskazując, że zawodniczka oglądała się na nogi zwierzęcia, ale nie przerwała jazdy. Dopiero po minięciu linii mety, gdy koń nie był już w stanie galopować, zsiadła z niego.
Fundacja alarmuje: "Dobrostan konia nie był chroniony"
Sprawę skomentował dla PAP Michał Bednarek, szef Fundacji Benek, która opiekuje się m.in. końmi. Jego zdaniem zmuszanie zwierzęcia do wysiłku mimo kontuzji nosi znamiona znęcania się. "Jak wynika z nagrania wideo i orzeczenia komisji technicznej – dżokejka zdawała sobie sprawę z kulawizny konia, a mimo to kontynuowała wyścig. Co naganne, nie przerwał wyścigu również nikt, kto odpowiadał za jego przebieg. To jednoznacznie wskazuje, że dobrostan konia nie był w tym przypadku właściwie chroniony" – zaznaczył.
Bednarek zwrócił również uwagę na systemowy problem. Podkreślił, że konie wyścigowe poddawane są ogromnym wysiłkom, a kontuzje często kończą się dla nich tragicznie. Niska kara finansowa, jego zdaniem, pokazuje, jak niewielką wagę przykłada się do ich dobrostanu. Przypomniał też inne podobne wypadki – 15 czerwca 2024 roku uśpiono konia Emilio Zapata, który złamał nogę po minięciu celownika. Tego samego dnia kontuzji doznał również ogier Johnny Double. Te przypadki, zdaniem szefa fundacji, świadczą o głębszym problemie w polskich wyścigach konnych.
Wielka Warszawska 2025 - zobacz zdjęcia z kultowego wyścigu na Służewcu: