Manulka Jessie odeszła za Tęczowy Most
Charakterystyczny, „wiecznie obrażony” lub „zły” wygląd pyska manula stepowego to jego znak rozpoznawczy. Jessie, która w 2017 roku przyjechała do Warszawy z czeskiego ZOO w Chomutovie, była ulubienicą tłumów. Jej popularność była tak duża, że wybrano ją na Zwierzaka Roku 2025 Warszawskiego ZOO.
„Czy przyjęła ten tytuł z radością? Nie wiemy, ale znając jej charakter - było jej bardzo wszystko jedno” - wspominają opiekunowie zwierzęcia.
Goście stołecznego ogrodu często liczyli na to, że uda im się dostrzec manulkę podczas wizyty. Nie zawsze się to udawało, a teraz nie będzie to już w ogóle możliwe.
W poniedziałek, 21 września, Warszawskie ZOO przekazało smutną informację o śmierci Jessie.
„Na początku tego roku zauważyliśmy u Jessie problemy z układem oddechowym, dlatego przeprowadziliśmy ją na zaplecze, by była bardziej pod kontrolą” - wyjaśnili pracownicy placówki.
Po leczeniu zwierzę wróciło do swojej zmodernizowanej woliery i wydawało się, że wraca do zdrowia, wychodząc częściej ze swojej budy. Niestety, poprawa była tylko chwilowa.
„Problemy z oddychaniem powróciły i tym razem nie udało nam się jej uratować. Jessie odeszła z powodu rozległego zapalenia płuc w wieku 10 lat, co u manuli jest już wiekiem dosyć sędziwym” - poinformowali opiekunowie.
Smutek w sieci po informacji z warszawskiego ZOO
Wiadomość o śmierci ulubienicy wywołała lawinę komentarzy w mediach społecznościowych. Internauci dzielili się swoimi wspomnieniami z wizyt w ogrodzie zoologicznym, wyrażając żal po stracie Jessie.
„5 wizyt tylko by ją zobaczyć wciąż pozostała jedynym zwierzakiem którego nie widziałem” - napisał jeden z internautów.
„Udało nam się raz ją spotkać. Czujemy się zaszczyceni. Smutek” - czytamy w kolejnym komentarzu.
„Najszczersze kondolencje wszystkim, którzy ją kochali i troszczyli się o nią przez te wszystkie lata” - dodał ktoś inny.