Dymisja zastępcy dowódcy warszawskiego oddziału prewencji policji

2026-01-08 11:58

Zastępca dowódcy warszawskiego oddziału prewencji policji w Piasecznie został zdymisjonowany. To pokłosie gwałtu, jakiego miał dopuścić się jeden z jego podwładnych. Policjant trafił do aresztu.

policja

i

Autor: BŹ kogut radiowozu

"Zastępca dowódcy Oddziału Prewencji Policji w Warszawie został z dniem 7 stycznia br. odwołany z zajmowanego stanowiska w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez podległego mu funkcjonariusza, nad którego kompanią sprawował nadzór służbowy" - podała w komunikacie policja. 

W czwartek rano w Sejmie minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zapowiadał kolejne kroki. - W tej sprawie będą dalsze dymisje, nie będziemy niczego tuszować - deklarował, w odpowiedzi na zarzuty opozycji.

Zarzuty dla policjanta 

Zarzut zgwałcenia policjantki i zmuszenia jej do poddania się innej czynności seksualnej usłyszał dowódca jednego z oddziałów prewencji policji. W środę media informowały, że mężczyzna, który gwałtu miał dopuścić się w sobotę na terenie jednostki w Piasecznie, został aresztowany, a w oddziale prewencji policji zarządzono kontrole.

Podejrzanym jest dowódca w stopniu komisarza; miał się dopuścić gwałtu, będąc pod wpływem alkoholu. 

Jak twierdzą źródła TV Republika, która poinformowała o sprawie jako pierwsza, aresztowany dowódca z innym policjantem pili alkohol na kompanii, „zawołali tę dziewczynę/policjantkę, dowódca miał wyprosić kompana od kieliszka, zamknął się i ją zgwałcił”. „Dziewczyna miała krzyczeć i wołać pomocy, inni policjanci z kompanii zaczęli walić w drzwi. W końcu dowódca otworzył. Dziewczyna z widocznymi otarciami zgłosiła sprawę dyżurnemu” – cytowała stacja na swojej stronie internetowej.

Poszkodowana policjantka przebywa pod opieką psychologa.

Policja w Piasecznie: Zatrzymany funkcjonariusz nie pełni służby w naszej jednostce

"Pojawiające się w przestrzeni medialnej informacje łączące zatrzymanego policjanta z Komendą Powiatową Policji w Piasecznie są nieprawdziwe" - czytamy w oświadczeniu KPP w Piasecznie (mazowieckie). 

Jak podkreślono, "zatrzymany funkcjonariusz nie pełni i nigdy nie pełnił służby w naszej jednostce, a sprawa nie ma z nią żadnego związku".

"Nie ma zgody na hejt, pomówienia i dezinformację dotyczącą naszej jednostki. Sprzeciwiamy się także bezprawnemu wykorzystywaniu wizerunku piaseczyńskich policjantów, którzy nie mają związku z tą sprawą. Takie działania niszczą ich dobre imię i podważają zaufanie publiczne będące fundamentem służby. Mogą one także łączyć się z poniesieniem odpowiedzialności prawnej za zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych" - czytamy w komunikacie. 

Jednocześnie podkreślono, że "dla osób popełniających przestępstwa nie ma miejsca w naszej formacji". "Policjant, który łamie prawo, musi liczyć się z konsekwencjami. Nie ma i nie będzie naszego przyzwolenia na przestępcze działania jakiegokolwiek funkcjonariusza" - dodano. 

Na koniec pojawił się apel: "Zanim udostępnisz – sprawdź, zanim ocenisz – poznaj fakty"

"Każdy przypadek hejtu i dezinformacji wobec naszej jednostki spotka się ze stanowczą reakcją" - podsumowano. 

Uciekł policjantom na zamarnięty staw