Spis treści
Warszawscy chirurdzy zoperowali 52-latka
Grudniowy zabieg zakończył się pełnym sukcesem i brakiem jakichkolwiek powikłań, a 52-letni pacjent stopniowo odzyskuje siły. Początkowo rosnący w jego jamie brzusznej złośliwy nowotwór był całkowicie bagatelizowany i traktowany po prostu jako widoczna nadwaga. Wydawało się, że to jedynie zwyczajny przyrost tkanki tłuszczowej u mężczyzny w średnim wieku.
„Dopiero wykonanie badań obrazowych oraz biopsji gruboigłowej pozwoliło na postawienie właściwego rozpoznania” - przekazał prof. Piotr Rutkowski, chirurg onkologiczny, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii.
„Podstawą jest szybkie wykonanie badań obrazowych i biopsji pod kontrolą USG lub tomografii komputerowej. Diagnostyka nie powinna trwać miesiącami. Im szybciej rozpoznamy mięsaka, tym większe są szanse na skuteczne leczenie” - zaznaczył profesor.
Narodowy Instytut Onkologii w ścisłej czołówce Europy
Należy wyraźnie zaznaczyć, że warszawska Klinika Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków stanowi jedno z najbardziej wykwalifikowanych miejsc w Europie, jeśli chodzi o terapię mięsaków, zwłaszcza tych umiejscowionych w przestrzeni zaotrzewnowej. Każdego roku specjaliści przeprowadzają tam od 35 do 40 operacji pierwotnych guzów tej kategorii. Zgodnie z oficjalnymi statystykami, daje to warszawskiej placówce zaszczytne, drugie miejsce w Europie pod kątem liczby wykonywanych zabiegów chirurgicznych tego typu.
Zazwyczaj diagnozowane i usuwane przez medyków zmiany chorobowe osiągają średnicę od 25 do 50 centymetrów, ale w praktyce zdarzają się zdecydowanie bardziej drastyczne przypadki. Rekordowy nowotwór, z którym musiał zmierzyć się warszawski zespół, przekraczał aż 70 centymetrów długości!
Złośliwe mięsaki bywają mylone z nadwagą
Jak wyjaśniają przedstawiciele Narodowego Instytutu Onkologii, mięsaki to groźne nowotwory formujące się z tkanek łącznych, obejmujące między innymi strukturę mięśni, tkankę tłuszczową, nerwy, włókna czy naczynia krwionośne. Zestawiając je z powszechnie znanymi rakami nabłonkowymi, stanowią one zaledwie niewielki ułamek wszystkich diagnozowanych chorób onkologicznych w kraju.
Wśród dorosłych populacji ten rodzaj złośliwych zmian odpowiada zaledwie za około jeden procent zachorowań, podczas gdy u dzieci i nastolatków odsetek ten sięga zaledwie kilku procent. Szacuje się, że każdego roku polscy lekarze rozpoznają mniej więcej 1500 przypadków mięsaków zlokalizowanych w tkankach miękkich i kościach. Zdecydowana większość ich podtypów klasyfikowana jest jako choroby rzadkie lub wręcz ultrarzadkie.
Istotnym sygnałem alarmowym, na który trzeba zwrócić uwagę, jest zazwyczaj systematycznie powiększający się, ale całkowicie bezbolesny guz. Jeśli mięsak zaatakuje przestrzeń zaotrzewnową, potrafi przez wiele miesięcy rozwijać się bez dawania jakichkolwiek zauważalnych dolegliwości. Wstępne symptomy bywają bardzo mylące i łatwo je przypisać zwykłemu tyciu – pacjenci najczęściej skarżą się na rosnący obwód brzucha, permanentne uczucie pełności w żołądku oraz zauważalny spadek kondycji.
Medycy z warszawskiego NIO stanowczo apelują, aby terapia tak masywnych i rzadkich zmian odbywała się wyłącznie w dedykowanych ośrodkach referencyjnych. To tam chorzy mają zagwarantowaną kompleksową opiekę wielodyscyplinarnego zespołu, innowacyjną diagnostykę, perfekcyjne przygotowanie do zabiegu i odpowiednie zaplecze technologiczne do realizacji operacji wielonarządowych. Jedynie spełnienie tych surowych kryteriów daje choremu największą szansę na uniknięcie groźnych powikłań i bezpieczny powrót do zdrowia.