Spis treści
Matka Jakuba Z. uciekła od męża tyrana
Przez długi czas Krzysztof Z. zajmował z żoną i dwójką dzieci lokal na ostatnim piętrze w starym bloku. Rodzinny koszmar przerwał wyrok sądu sprzed dwóch lat, kiedy to 45-latek trafił do zakładu karnego za znęcanie się nad bliskimi. Wykorzystując pobyt męża za kratami, kobieta podjęła decyzję o wyprowadzce razem z synem i córką, opuszczając dawne miejsce zamieszkania.
Znalazła bezpieczną przystań zaledwie dwie ulice dalej, wynajmując lokum na sąsiednim osiedlu. To tam, według relacji mieszkańców, od około pół roku matka Jakuba i jego siostry próbowała odzyskać życiową równowagę. Sąsiedzi przyznają, że widywali ich rzadko, ale nigdy nie zauważyli w pobliżu ojca rodziny. Kobieta całkowicie zerwała kontakt z mężem i przygotowywała się do sformalizowania rozwodu.
Sytuacja zmieniła się w kwietniu, gdy Krzysztof Z. opuścił więzienne mury i wrócił do pustego, rodzinnego mieszkania. Choć żona nie chciała go znać, 19-letni syn utrzymywał z nim relacje, posiadał własne klucze i pojawiał się u ojca.
– Syn miał klucze od mieszkania, widywałam go tu. Rodzina jak rodzona, myśmy za bardzo nie wiedzieli, co się tam działo. Został skazany i poszedł siedzieć. Jak wrócił, to nie był już tym samym człowiekiem, jakby życie z niego uszło – opowiada „Super Expressowi” sąsiadka
Koszmar w Zespole Szkół Zawodowych nr 4. Jakub Z. ranił dziewięć osób
Do eskalacji przemocy doszło 7 października, kiedy to 19-latek urządził krwawą rzeź na terenie Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 oraz na miejskich ulicach. Bilans ataku nożownika z Ostrołęki to aż dziewięcioro poszkodowanych.
Dodatkowo w plecaku nastolatka służby zabezpieczyły ładunek wybuchowy domowej roboty. Sąd nie miał wątpliwości i natychmiast aresztował agresora, a śledczy przedstawili mu zarzuty wielokrotnego usiłowania zabójstwa.
Zaledwie kilka godzin po tych dramatycznych scenach funkcjonariusze policji zjawili się w lokalu zajmowanym przez ojca sprawcy.
– W dniu zatrzymania Kuby policja przeszukiwała mieszkanie pana Krzyśka, a on siedział w radiowozie stulony. Wszędzie kręcili się antyterroryści i policjanci w kominiarkach – wspomina sąsiadka.
Po policyjnej interwencji ślad po Krzysztofie Z. zaginął. 45-latek przestał pojawiać się w miejscu zatrudnienia, milczał jego telefon i nie opuszczał mieszkania. Tygodniowy brak jakiegokolwiek kontaktu wzbudził poważne obawy jednego z mieszkańców bloku, który postanowił wezwać na pomoc odpowiednie służby.
Interwencja nastąpiła w czwartek, 15 października. Pod adres przy ulicy Celulozowej zadysponowano ratowników medycznych, straż pożarną oraz policję. Ponieważ nikt nie otwierał zamkniętych drzwi, strażacy zdecydowali się na wejście przez uchylone okno balkonowe. Wewnątrz ujawniono zwłoki 45-letniego mężczyzny.
Ojciec Jakuba Z. z Ostrołęki nie żyje. Prokuratura potwierdza samobójstwo
Z nieoficjalnych informacji wynika, że ojciec nożownika z Ostrołęki popełnił samobójstwo przez powieszenie. Tę wersję wydarzeń potwierdza prokurator Elżbieta Edyta Łukasiewicz, reprezentująca Prokuraturę Okręgową w Ostrołęce. Śledczy wykluczyli zaangażowanie osób trzecich w śmierć mężczyzny i obecnie skupiają się na odtworzeniu jego ostatnich dni życia.
Równolegle toczy się postępowanie przeciwko samemu napastnikowi. Jakub Z. przebywa w areszcie śledczym, podczas gdy prokuratura intensywnie przesłuchuje świadków i gromadzi opinie biegłych. Do końca miesiąca powinny zapaść decyzje dotyczące ewentualnego skierowania 19-latka na zamkniętą obserwację psychiatryczną.
Za popełnione zbrodnie, w tym usiłowanie wielokrotnego zabójstwa, młodemu mieszkańcowi Ostrołęki grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.