O krok od tragedii w Warszawie. Otwarte rogatki na przejeździe

2026-02-04 22:05

Mrożące krew w żyłach sceny na przejeździe kolejowym na ul. Łodygowej w Warszawie. Kierowca samochodu osobowego wjechał na tory, mimo że rogatki były otwarte, a sygnalizacja nie działała. Chwilę później wyłonił się pociąg. Maszynista zaczął głośno trąbić i gwałtownie hamować. Całe zdarzenie zarejestrowała kamera samochodowa świadka. Do tragedii zabrakło sekund.

Opuszczone rogatki

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczny jest czarno-żółty krzyż św. Andrzeja, element rogatki kolejowej, osadzony na ciemnym słupku. Bezpośrednio za nim rozciąga się rogatka pomalowana w czarno-żółte pasy, biegnąca w dal w prawo. W tle, po lewej stronie, szybko przemieszcza się pociąg o ciemnoniebieskich wagonach z czerwonym i żółtym paskiem. Po prawej stronie, na rozmazanej drodze, stoi srebrny samochód, a za nim niewyraźne zarysy budynków.

Chwile grozy na Łodygowej

Do zdarzenia doszło we wtorek, 3 lutego po godzinie 22 na jednym z przejazdów kolejowych na pograniczu Warszawy i Ząbek. Na nagraniu, które otrzymała redakcja tvn24.pl na Kontakt24, widać, jak przez niestrzeżony przejazd kolejowy przejeżdża samochód osobowy. Dokładnie w tym momencie słychać przeraźliwie głośny sygnał dźwiękowy nadjeżdżającego pociągu. Skład pasażerski Kolei Mazowieckich minął samochód dosłownie o włos.

Autorem nagrania jest pan Paweł, który jechał tuż za autem, które znalazło się na torach. – Wracałem do domu. Kiedy dojeżdżałem do przejścia kolejowego, rogatki się nie opuściły, sygnalizacja świetlna nie była włączona i tylko usłyszałem niezwykle głośne trąbienie maszynisty nadjeżdżającego pociągu – relacjonował w rozmowie z portalem.

Sytuacja była ekstremalnie niebezpieczna. Kierowca, który znalazł się na torach, podjął jedyną słuszną decyzję – nie zatrzymał się, lecz zjechał z przejazdu tak szybko, jak to było możliwe. Jak ocenia autor nagrania, zarówno on, jak i maszynista zachowali zimną krew. – Myślę, że kierujący autem zachował się w tej sytuacji w jedyny słuszny sposób, jadąc dalej, bo jeśli zobaczył pociąg dopiero na torach, to znacznie gorzej byłoby się wtedy zatrzymać – ocenił pan Paweł.

Co tylko potęguje grozę tej sytuacji, w środę wieczorem na innym przejściu przez tory w Warszawie doszło do potrącenia pieszej przez pociąg. Kobieta niestety zginęła.

Awaria czy błąd człowieka? 

Co było przyczyną tak niebezpiecznej sytuacji? Świadek zdarzenia podejrzewa, że mechanizm rogatek mógł po prostu zamarznąć z powodu niskiej temperatury, jednak to tylko przypuszczenia. – Podejrzewam, że ten kierowca przede mną mógł nawet nie wiedzieć, że to światła jadącego pociągu, bo stamtąd widać również światła składów, kiedy stoją na stacji Ząbki. A tak, jak wspomniałem, nie świeciło się nic, nie było żadnego sygnału – dodał autor nagrania.

O komentarz w sprawie niebezpiecznego zdarzenia na ulicy Łodygowej i przyczynę awarii rogatek zwróciliśmy się do rzecznika prasowego PKP Polskich Linii Kolejowych. Gdy tylko otrzymamy odpowiedź, artykuł zostanie zaktualizowany.

Warszawa w gotowości przed atakiem gołoledzi:

Szort Dramatyczny wypadek na torach!
Źródło: O krok od tragedii w Warszawie. Otwarte rogatki na przejeździe