Bójka kierowców na zjeździe z Prymasa Tysiąclecia w S8. Film stał się hitem internetu
Awantura pośrodku ruchliwej ulicy w Warszawie i rękoczyny! Film nakręcony telefonem stał się hitem sieci, gdy trafił na popularny profil na Facebooku Stop Cham. Co widać na filmie? Nagranie zaczyna się, gdy sznur samochodów nagle staje na zjeździe z alei Prymasa Tysiąclecia na S8 w stronę na Białołękę, Bródno i Białystok. Czemu kierowcy z przodu stanęli? Sytuacja szybko się wyjaśnia, gdy z BMW i Toyoty wychodzą kierowcy i dochodzi między nimi do awantury. Rzucają się na siebie pośrodku trasy, siłują i okładają pięściami, a inni nie mogą przejechać. Niektórzy urozmaicali sobie w tych chwilach czas uwiecznianiem barwnego zajścia na filmach, co przyniosło kierowcom niekoniecznie upragnioną internetową sławę. Potem panowie się rozchodzą do swoich aut. Komentarze? Jedni chcą zabierać krewkim kierowcom prawo jazdy, inni im kibicują, następni pytają, kto wygrał i robią zakłady!
Jedni chcą zabierać prawa jazdy, inni uważają, że wszystko było w porządku!
Część komentujących z góry wini za wszystko kierowcę BMW z racji wiadomych stereotypów, inni przekonują, że na filmie widać, jak kierowca Toyoty pluje na pana z BMW. "Pomysł na kolejną patofederację: Road Rage MMA" - proponuje ktoś inny. "Polacy to Rosjanie ,którzy myślą, że są Francuzami" - filozofuje następna osoba. "No i prawidłowo, dali sobie po mordach i pojechali dalej" - przekonuje jedna z osób, parę innych zgadza się z tym, stwierdzając, że lepsza bijatyka, niż wrzucanie filmików do internetu, na co z kolei inni odpowiadają, że nic z tych rzeczy, a panowie powinni dostać ogromne mandaty. Tak naprawdę nie wiadomo, co spowodowało awanturę. Może ktoś z Was był świadkiem tego zajścia i może wyjaśnić tę zagadkę, która teraz nurtuje warszawiaków i nie tylko?