Osiedle Jazdów wybija się na niepodległość?
Niedawno w sieci profil zrzeszający mieszkańców i miłośników stołecznego Osiedla Jazdów poinformował, że w sobotę, 17 maja ogłoszono Deklarację wolności. Możemy przeczytać w niej, że społeczność ta obwieszcza niepodległość Jazdowa, jako miejsca opartego na wolności, edukacji, sztuce, kulturze, przyrodzie i sąsiedzkiej wspólnocie. W pierwszej chwili można to odebrać jako rodzaj artystycznego performance'u, czy wręcz internetowy happening, ale sprawa wydaje się jednak bardziej poważna.
Na stronie Wolnego Jazdowa można bowiem wystąpić o obywatelstwo tego miejsca, a za opłatą 80 złotych otrzymamy nawet specjalny paszport. Na profilach ruchu propagowana jest też specjalna flaga Wolnego Jazdowa. Czy zatem Warszawa powinna się zacząć obawiać, że w jej sercu rośnie ruch separatystyczny podobny do hiszpańskiej Katalonii?
Postanowiliśmy ustalić to u źródła i wystąpiliśmy do przedstawicieli ruchu Wolny Jazdów o komentarz w tej sprawie, ale do chwili publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi poprzez żaden z oficjalnych kanałów tej wspólnoty.
Z wiadomości krążących w sieci można się jednak dowiedzieć, że cały projekt "niepodległość Jazdowa" stanowi przygotowanie do - być może trudnych - rozmów z władzami Warszawy. Chodzi o umowy najmu organizacji, które urzędują na Jazdowie. Już wkrótce ich ważność dobiega końca i nie jest pewne, czy miasto zechce je przedłużyć.
Osiedle Jazdów - co to za miejsce?
Miejsce, w którym toczy się ta cała historia to jedna z najbardziej urokliwych lokalizacji w warszawskim Śródmieściu. Wśród gęstej roślinności na tyłach Parku Ujazdowskiego kryje się osiedle Jazdów, na które składa się obecnie 26 drewnianych domków. Lokalni społecznicy chcą chronić to miejsce przed zmianami i dlatego stworzyli społeczność Otwarty Jazdów, która reklamuje się jako "największy, oddolny dom kultury i edukacji w Polsce".
Samo osiedle Jazdów powstało tuż po zakończeniu II wojny światowej na ziemiach polskich (w tym roku obchodzi więc swoje 80-lecie). Składa się z fińskich domków, które zostały postawione w ramach reparacji wojennych Finlandii na rzecz Związku Radzieckiego. W domkach zamieszkali początkowo architekci i projektanci z Biura Odbudowy Stolicy. Prowizoryczne osiedle zachowało się na mapie Warszawy, a w kolejnych latach w fińskich domkach mieszkali m.in. wybitni artyści tacy jak Maria Czubaszek, Jan Pietrzak, czy Jonasz Kofta.
Jednak z biegiem lat liczba domków kurczy się - z początkowo postawionych 96 zachowało się już tylko 26 (jeden spłonął w 2017 roku, ale jest szansa, że zostanie odbudowany). Znajdujące się w zasobie komunalnym miasta domki - mimo statusu zabytku - stanowią z pewnością "łakomy kąsek" dla wszystkich deweloperów. A to z uwagi na znakomitą lokalizację w ścisłym sercu stołecznego Śródmieścia. Ogłoszona właśnie "niepodległość" osiedla ma powstrzymać te zakusy i zachować obecny kształt tego miejsca.