- W Warce doszło do tragicznego pożaru, w którym zginął 37-letni mężczyzna.
- Policjantka, narażając własne życie, bohatersko ewakuowała mieszkańców z zadymionego bloku.
- Przyczyny pożaru bada policja i prokuratura, a jej działania mogły zapobiec większej tragedii.
Tragiczny pożar w Warce. Nie żyje 37-latek
Do zdarzenia doszło w czwartek (29 stycznia) około godziny 14:15. Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej otrzymał zgłoszenie o pożarze w jednym z bloków w Warce. Świadkowie informowali o ogromnym zadymieniu na klatce schodowej. Ogień wybuchł w mieszkaniu znajdującym się na jednym z pięter budynku.
Policjantka ratuje mieszkańców
Jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej na miejscu pojawiła się funkcjonariuszka policji. Widząc skalę zagrożenia, natychmiast rozpoczęła ewakuację mieszkańców. Zadymienie było tak duże, że kobieta sama zaczęła tracić siły. Mimo to pomagała innym opuścić budynek.
Gdy strażacy weszli do płonącego mieszkania, dokonali makabrycznego odkrycia. W środku znajdował się nieprzytomny 37-letni mężczyzna. Natychmiast wyniesiono go na zewnątrz i rozpoczęto reanimację. Po przybyciu pogotowia ratunkowego akcję przejął zespół medyczny. Niestety, po kilkudziesięciu minutach lekarz mógł jedynie stwierdzić zgon.
Przyczyny pożaru w Warce bada policja i prokuratura
Do szpitala trafiła również policjantka, która brała udział w ewakuacji. U kobiety wystąpiły objawy podtrucia gazami pożarowymi. Jej szybka i zdecydowana reakcja mogła jednak zapobiec jeszcze większej tragedii.
W akcji ratunkowej uczestniczyły cztery zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Grójca oraz Ochotnicza Straż Pożarna z Warki. Przyczyny pożaru nie są znane. Sprawą zajmuje się policja oraz prokuratura, które będą wyjaśniać, jak doszło do tej tragedii.
Polecany artykuł: