Prywatna firma przejęła osiedle w Warszawie. Teraz chce od mieszkańców milionów? „Jesteśmy przerażeni!”

2026-02-22 15:22

Widmo dzikiej reprywatyzacji znów straszy w Warszawie! Solidnie przerażeni są mieszkańcy osiedla „Koło” przy ul. Górczewskiej na Woli, którzy dowiedzieli się, że tereny pod ich blokami przejmuje prywatna firma, która kupiła prawa do działek od reaktywowanej przedwojennej spółki. Teraz domaga się od Skarbu Państwa 31 mln zł za lata bezumownego korzystania. A mieszkańcy boją się, że na końcu to oni dostaną po kieszeni i będą musieli płacić po 81 tys. zł od mieszkania.

O co chodzi w sporze?

Sednem konfliktu jest własność gruntów, na których stoją bloki wybudowane w latach 70. XX wieku. Osiedle „Mszczonowska Północ” powstało na podstawie decyzji administracyjnych władz dzielnicy Wola. Według dokumentów z tamtego okresu właścicielem nieruchomości był Skarb Państwa. I tak przez kolejne dekady teren funkcjonował jako osiedle spółdzielcze. Początkowo był zarządzany przez Międzyzakładową Spółdzielnię Mieszkaniową „Starówka”, a następnie przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Koło”.

Problem pojawił się w związku z roszczeniami reaktywowanej przedwojennej spółki Zakłady Ogrodnicze „C. Ulrich”, której historia sięga aż XIX wieku. Obecnie spółka powołuje się na decyzje administracyjne unieważniające część wcześniejszych aktów dotyczących przejęcia majątku przez państwo. Chodzi o mały skrawek terenu przy ul. Górczewskiej przy sąsiedztwie centrum handlowego Wola Park.

Reaktywacja spółki i wieloletnie postępowania

Zakłady Ogrodnicze „C. Ulrich” zostały przejęte przez państwo w 1958 roku wraz ze wszystkimi nieruchomościami. W latach 90. podjęto działania zmierzające do reaktywacji przedwojennej spółki akcyjnej. Obecnie legalność jej reaktywacji jest przedmiotem wielu sporów sądowych. Sprawa była rozpatrywana m.in. przez sądy w Gdańsku oraz przez Sąd Najwyższy i nadal nie została prawomocnie zakończona.

Według informacji przedstawionych przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Koło”, reaktywowana spółka miała przenieść prawa do nieruchomości na rzecz spółki Lokaty Budowlane. W księdze wieczystej pojawiła się wzmianka o wpisie prawa własności.

Spółka Lokaty Budowlane w przesłanym redakcji stanowisku wskazuje, że działki przy ul. Górczewskiej o łącznej powierzchni 13,5 tys. mkw. zostały kupione w 2015 roku, a transakcja została sfinalizowana i była komunikowana w raportach giełdowych. – Na tej samej podstawie spółka Ulrich sprzedała sąsiednie nieruchomości, do których nie ma żadnych wątpliwości, że stanowiły w dacie sprzedaży jej własność – podkreśla zarząd. Spółka dodaje również, że – według jej wiedzy – Spółdzielnia Mieszkaniowa „Koło” miała możliwość nabycia nieruchomości na tych samych warunkach, lecz z niej nie skorzystała.

Obawy mieszkańców, co do przyszłości

Lokatorzy podkreślają, że nie czują się odpowiedzialni za powstałą sytuację i prawny bałagan. Chcą spokoju, a wielu z nich mieszka na osiedlu od kilkudziesięciu lat, inni kupowali mieszkania w przekonaniu, że grunt pozostaje w stabilnym zarządzie spółdzielni. Teraz nie są tego pewni.

− Mieszkamy tu od 2014 roku. O problemie gruntów wiedziałem wcześniej, ale słyszeliśmy tylko, że sprawa jest w toku − mówi jeden z mieszkańców, Krzysztof Wojtas.

Obawiają się, że w przypadku zmiany właściciela gruntu mogłoby dojść do wzrostu opłat lub gigantycznych roszczeń finansowych. Według ich szacunków ewentualne obciążenia mogłyby sięgać 31 mln zł, co w przeliczeniu na mieszkanie daje ok. 81 tys zł.

− Jeżeli przegramy, to na pewno będziemy składać pozwy przeciwko Skarbowi Państwa, dlatego że my nie czujemy, żebyśmy cokolwiek tu zawinili − zapowiada dalej Wojtas.

− Ja mam 72 lata, co więcej, większość mieszkańców to emeryci. Mamy te mieszkania od samego początku i teraz prywatna firma przychodzi, i żąda od nas milionów? Jak my mamy to spłacić z naszej emerytury? Jesteśmy po prostu przerażeni tym wszystkim − mówi też Halina Kobylska.

Stanowisko spółki: „Nie planujemy obciążać mieszkańców”

Spółka Lokaty Budowlane zapewnia, że jej celem nie było obciążanie lokatorów dodatkowymi kosztami. – Nigdy celem Lokat nie było przejęcie terenów pod budynkami – czytamy też w przesłanym stanowisku. Zarząd podkreśla, że już w chwili zakupu deklarował zamiar realizacji inwestycji budowlanych po wydzieleniu terenów inwestycyjnych, a decyzja o nabyciu gruntów była związana m.in. z uzyskanymi pozwoleniami na budowę. Spółka informuje również, że w 2015 roku złożyła pozew przeciwko Skarbowi Państwa o wykup gruntu oraz zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z niego. Jak tłumaczy, miało to związek z upływem terminów przedawnienia i obowiązkiem działania w interesie spółki.

Nigdy jednak scenariusz, w którym SM Koło płaci odszkodowanie spółce, nie był przez nas rozpatrywany jako pożądany – podkreśla zarząd.

Lokaty Budowlane wskazują również, że po uzyskaniu prawomocnego orzeczenia potwierdzającego prawo własności proponowały oddanie terenu w dzierżawę spółdzielni za symboliczną opłatę. Warunkiem miało być podjęcie wspólnych działań w celu zawarcia ugody ze Skarbem Państwa, prowadzącej do zamiany lub wykupu gruntu.

Zawsze chcieliśmy polubownie rozwiązać spór i nadal jesteśmy gotowi – deklaruje spółka. Według zarządu rozmowy nie zostały jednak sfinalizowane.

Mieszkańcy proszą o pomoc ministra Waledemara Żurka

Całą sprawą zainteresował się również sam minister Żurek, który polecił Prokuraturze Krajowej przeprowadzenie szczegółowej analizy sprawy. Skierował też pisamo do prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego z zapytaniem o termin rozpoznania toczącego się postępowania.

Dla Ministerstwa najważniejsze jest dziś poczucie bezpieczeństwa mieszkańców i ochrona ich praw, dlatego podejmujemy wszelkie możliwe działania w ramach posiadanych kompetencji – czytamy na profilu ministerstwa w mediach społecznościowych.

Sprawą zainteresował się prezydent Warszawy. – Chciałbym, żeby wybrzmiało to jasno: na każdym etapie postępowania jako urząd miasta podejmujemy aktywne działania, aby ten proces zablokować. Warszawa od lat korzysta ze wszelkich możliwych środków prawnych, aby potwierdzić, że grunt należy do Skarbu Państwa, a nie do prywatnej spółki. Dodatkowo robimy wszystko, aby unieważnić "reaktywację" spółki C. Ulrich. Jesteśmy w stu procentach po stronie naszych mieszkańców. Jestem w kontakcie z burmistrzem dzielnicy oraz z ministrem sprawiedliwości Waldemar Żurek – napisał.

Niepewna przyszłość mieszkańców

Dla setek rodzin to nie tylko wieloletni spór prawny, lecz walka o poczucie bezpieczeństwa i dorobek życia. – To nie jest panika. My jesteśmy po prostu przerażeni – mówią mieszkańcy. Spółka zapewnia natomiast, że jest gotowa do rozmów i wypracowania polubownego rozwiązania.

Sonda
Masz mieszkanie własne czy wynajęte?
Deweloper buduje apartamentowiec tuż pod ich oknami. „Ten gigant zasłoni nam świat”
Źródło: Prywatna firma przejęła osiedle w Warszawie. Teraz chce od mieszkańców milionów? „Jesteśmy przerażeni!”