- W Siedlcach toczy się proces Moniki B., oskarżonej o okaleczanie córki żrącymi substancjami dla uwagi i wyłudzenia pieniędzy.
- Dziewczynka straciła część ucha i ma trwałe blizny. Oszustwo odkryli lekarze.
- Rodzina oskarżonej ponownie zaatakowała dziennikarza przed salą rozpraw.
Dla współczucia i kasy szpeciła twarz Julci
To jedna z najbardziej bulwersujących spraw ostatnich lat, ale do wydania wyroku wciąż jest daleko. Proces toczy się przy zamkniętych drzwiach.
Oskarżona Monika B. dla współczucia znęcała się nad córką. Odkąd dziewczynka skończyła drugi rok życia, matka celowo okaleczała jej twarz i szyję żrącą substancją, równocześnie organizując internetowe zbiórki na "leczenie", uważa prokuratura.
Dziecko straciło część ucha
Wyrodna matka publikowała w sieci zdjęcia rannego dziecka, sugerując przewlekłą i nieuleczalną chorobę. Aby utrzymać wiarygodność oszustwa, obrażenia dziewczynki były celowo podrażniane i nie goiły się. Substancje, którymi Monika B. polewała Julię, wżerały się w jej ciało. W wyniku tych praktyk doszło do martwicy i Julcia straciła fragment ucha, ma trwałe blizny na twarzy. Gehenna trwała od 2017 do 2024 roku.
Lekarze odkryli prawdę
Oszustwo zostało ujawnione przez lekarzy Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. Obraz kliniczny oraz przebieg choroby dziewczynki nie odpowiadał żadnej znanej jednostce chorobowej. Kształt i ewolucja zmian na skórze twarzy dziecka wskazywały, że nie powstały w sposób naturalny.
Odkrycie doprowadziło do wszczęcia śledztwa i tymczasowego aresztowania kobiety, która usłyszała zarzuty znęcania się fizycznie i psychicznie ze szczególnym okrucieństwem nad swoją małoletnią córką. Po odseparowaniu dziecka od matki, stan Julii uległ poprawie.
Ponadto biegli psychiatrzy potwierdzili świadome znęcanie się nad córką i stwierdzili u niej zespół Münchhausena przez przeniesienie – rzadkie zaburzenie, w którym opiekun wywołuje u podopiecznego objawy choroby, by zyskać uwagę, współczucie i korzyści, w tym finansowe.
Monice B. grozi wieloletnia odsiadka. Kolejna rozprawa odbędzie się w połowie marca 2026 roku.
Bliscy oskarżonej atakują dziennikarza
Bliscy oskarżonej już po raz drugi zaatakowali reportera "Super Expressu" przed salą sądową. Zamiast potępić jej czyny, stoją za nią murem, utrudniając pracę dziennikarzom i wykrzykując obraźliwe słowa, by zaprzestali relacji ze sprawy.
Podczas rozprawy we wtorek, 10 lutego, młoda kobieta - prawdopodobnie krewniaczka Moniki B. - wyrwała reporterowi aparat i uderzyła go w oko. Policja interweniowała i poinformowała pokrzywdzonego o możliwości złożenia zawiadomienia.
Nie ma zgody na przemoc. Przypominamy, że dziennikarze, reporterzy i operatorzy kamer wykonują swoje obowiązki służbowe, a za naruszenie nietykalności cielesnej grozi odpowiedzialność karna.
Źródło: Dla współczucia i kasy szpeciła kwasem twarz Julci. Dziecko straciło ucho. Skandaliczny atak w sądzie