- 13-letnia Oliwia zginęła tragicznie na Malcie, porwana przez potężną falę podczas rodzinnego spaceru.
- W Magdalence odbył się pogrzeb dziewczynki, na który przybyły tłumy żałobników.
- "Wierzymy, że śmierć jest początkiem nowego, lepszego życia, a nasza rozłąka ze zmarłym jest przejściowa" - mówił ksiądz.
Tłumy żałobników na pogrzebie Oliwii. "Spotkamy się znowu w domu naszego ojca"
W sobotę (7 lutego) w Magdalence odbył się pogrzeb 13-letniej Oliwii W., która zginęła tragicznie na Malcie. Msza Święta Pogrzebowa rozpoczęła się o godzinie 13 w kościele pw. Św. Marii Magdaleny, po czym nastąpiło odprowadzenie dziewczynki na Cmentarz Parafialny.
Na uroczystość przybyły tłumy. W przejściu do ołtarza ułożono dywan z białych kwiatów. Wielu żałobników stało na zewnątrz świątyni, bo w środku zabrakło miejsca. W ciszy i skupieniu żegnano dziecko, które miało przed sobą całe życie.
- Jej śmierć napełnia bólem i rodzinę, i wszystkich, którzy ją znali. Chcemy być dla nich w tej ciężkiej chwili. Wierzymy, że śmierć jest początkiem nowego, lepszego życia, a nasza rozłąka ze zmarłym jest przejściowa. Spotkamy się znowu z Oliwią w domu naszego Ojca - mówił podczas homilii duchowny.
Życie porównał do lektury: każdy z nas miał kiedyś w ręku książkę, która wyjątkowo zapadła w pamięć. Jedne były krótsze, inne dłuższe, ale każda z nich wciągała od pierwszej strony.
- Każda, nawet najlepsza książka, ma swój koniec. Ale czy to jest też nasz koniec? To jest przejście. To naprawdę bardzo krótki moment naszego życia, pomiędzy dwoma życiami: tu na ziemi i tam - w Niebie – kontynuował ksiądz. - Można powiedzieć, że życie, tak samo jak dobra książka, odciska swój charakterystyczny ślad w naszym sercu. Czy przez to, że robimy coś nowego, poszerzamy wiedzę, czy po prostu zmienia nasze spojrzenie, naszą wrażliwość na drugiego człowieka, na to, co jest wokół nas, na te proste elementy naszego życia.
Zaznaczył, że właśnie dlatego rozłąka z Oliwią jest tak bolesna: jej życie, choć krótkie, pozostawiło niezatarte piętno w sercach rodziny, przyjaciół i wszystkich, którzy ją znali.
- Usłyszeliśmy od samego Jezusa: 'W domu ojca mego jest mieszkań wiele, gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce'”. Tam już nie ma mieszkań na kredyt, który się spłaca połowę życia. Tam już nie ma chorób, tam nie ma cierpienia, bólu, smutku. Tam jest jedna wielka radość. Radość z przebywania z Bogiem twarzą w twarz. Radość z tego, że tam naprawdę możemy żyć. To jest cel naszego życia - mówił.
Tragedia na Malcie. "Potwór" zabrał życie 13-letniej Oliwii
Do tragedii doszło 26 stycznia w Ċirkewwie. Podczas rodzinnego spaceru wzdłuż drogi do portu South Quay ogromna fala, nazywana przez miejscowych „potworem”, porwała 13-letnią Oliwię. Ojciec i brat zdołali się uchwycić, dziewczynki nie udało się uratować. Jej ciało odnaleziono 28 stycznia, a na Malcie odbyły się uroczystości żałobne z udziałem polskiej społeczności, służb i dyplomatów.
Śmierć Oliwii wstrząsnęła jej rodzinną miejscowością. Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Łazach i wójt gminy Lesznowola wyraziły głębokie współczucie dla rodziny, podkreślając ogromną stratę i trudny czas żałoby dla całej społeczności szkolnej.
Źródło: "Potwór" z Malty odebrał życie Oliwii. Żałobnicy nie zmieścili się w kościele. "Spotkamy się znowu"