Wybuch na Lotnisku Chopina w Warszawie. Co tam się stało?!

2026-02-03 12:50

Poranny wybuch na Lotnisku Chopina w Warszawie postawił służby w stan gotowości. Co tak naprawdę wydarzyło się na Okęciu i dlaczego nie ewakuowano portu lotniczego? O szczegółach piszemy w artykule poniżej.

Lotnisko Chopina znów pod.jpg

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Duże, prostokątne okno z metalowymi ramami zajmuje większość centralnej części obrazu, ukazując panoramiczny widok na zaśnieżone lotnisko. Na pierwszym planie, w dolnej części, znajduje się jasnoszara, błyszcząca podłoga, odbijająca światło i sylwetki przechodzących ludzi. Sześć rozmazanych sylwetek ludzi, ubranych w ciemne płaszcze lub kurtki, idzie w prawo, ciągnąc walizki na kółkach lub niosąc plecaki; ich rozmycie wskazuje na ruch. Za oknem rozciąga się pas startowy i płyta lotniska pokryte śniegiem, z wyraźnymi śladami kół i ciemnymi pasami asfaltu, a także kilkoma zaparkowanymi samolotami o białych kadłubach z kolorowymi ogonami i skrzydłami. W oddali widać budynki terminala i inne obiekty infrastruktury lotniskowej, a na górze sufit z kwadratowych paneli z wbudowanymi punktowymi światłami.

Do groźnie wyglądającego incydentu doszło we wtorek (3 lutego) na terenie stołecznego Lotniska Chopina. Podczas wywozu odpadów eksplodował ładunek nieznanego pochodzenia, który znajdował się w śmieciarce. Pojazd stał na rampie w rejonie graniczącym z lotniskiem 1. Bazy Lotnictwa Transportowego. Informacje o zdarzeniu jako pierwszy podał portal Onet.

Według oficjalnych danych przekazanych przez kierownika działu komunikacji lotniska Piotra Rudzkiego, do wybuchu doszło około godziny 7 rano.

Do zdarzenia doszło w miejscu odosobnionym, oddalonym od strefy pasażerskiej. Nie było żadnej potrzeby ewakuacji − powiedział portalowi TVP.Info. Jak podkreślił, eksplozja nie miała żadnego wpływu na funkcjonowanie lotniska.

Rudzki zapewniał również, że procedury zadziałały prawidłowo. − Nie było konieczności ewakuacji. Wszystkie procedury zadziałały. Nie wpłynęło to w żaden sposób na sytuację operacyjną lotniska. Do zdarzenia doszło w miejscu odosobnionym, do którego dostęp mają tylko pracownicy − i to też nie wszyscy pracownicy lotniska − wyjaśnił.

Inny obraz sytuacji wyłania się jednak z relacji źródeł Onetu. Według informatorów portalu do incydentu doszło około godziny 9, a na miejsce wezwano służby lotniskowe. − Według źródeł Onetu co najmniej przez godzinę nie pozwolono im interweniować. Śmieciarka przez ten czas po prostu miała stać na ulicy − czytamy. Rozmówcy portalu mówią wprost o paraliżu decyzyjnym i braku decyzji o ewakuacji mimo „ewidentnego zagrożenia”.

Do tych zarzutów odniósł się Piotr Rudzki w rozmowie z Onetem. − Faktycznie, podczas wywozu doszło do incydentu, ale teraz wszystkie służby działają tutaj. Służby państwowe prowadzą sprawę − powiedział, zaprzeczając, że przez dłuższy czas nie podejmowano interwencji. Podkreślił też, że nie było podstaw do ewakuacji, a sytuacja „nie wpłynęła w żaden sposób na sytuację operacyjną lotniska”.

Lotnisko na Bemowie zamknięte dla cywili. Kontrolerzy domagali się podwyżek
Sonda
Korzystałeś/-aś już z usług lotniska w Radomiu?
Źródło: Wybuch na Lotnisku Chopina w Warszawie. Co tam się stało?!