Dramatyczny wypadek w Łomiankach
Do wypadku z udziałem sześciu pojazdów doszło w niedzielę, późnym popołudniem na wiadukcie, na wysokości skrzyżowania ul. Kolejowej z Brukową w podwarszawskich Łomiankach. Niestety, na miejscu zginęły dwie osoby - 19-letnia kobieta i 15-letni chłopak. Jeden mężczyzna został przetransportowany do szpitala przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Niedługo po wypadku policjanci rozpoczęli poszukiwania kierowcy, który mógł mieć związek ze zdarzeniem. Jeden z pojazdów oddalił się bowiem z miejsca tragedii. Już w nocy funkcjonariusze znaleźli samochód i w czasie działań zatrzymali dwie osoby.
We wtorek natomiast rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że zatrzymani do 44-letni Patryk R. oraz 33-letni Piotr B. Za kierownicą Audi, które jechało bardzo szybko, slalomem wymijając inne pojazdy, siedzieć miał pierwszy z wymienionych. W pewnym momencie samochód zaczepił o Toyotę, która wybiła się, przekoziołkowała i uderzyła w inne auta.
Rzecznik dodał, że kilka godzin przed wypadkiem 44-latek miał wypić ok. litra wódki. Prowadzić miał pomimo dwóch obowiązujących zakazów z 2023 i 2026 r. W miejscu jego pobytu znaleziono nieznaczną ilość marihuany. Ostatecznie obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty - kierujący za spowodowanie wypadku śmiertelnego w ruchu drogowym pod wpływem alkoholu połączone z ucieczką z miejsca zdarzenia i nieudzieleniem pomocy pokrzywdzonym, naruszenie zakazu prowadzenia pojazdów oraz posiadanie środków odurzających, a 33-latek za nieudzielenie pomocy pokrzywdzonym w wypadku.
Poruszający wpis strażaków z OSP po wypadku w Łomiankach
Jeszcze w poniedziałek głos w sprawie zdarzenia zabrali strażacy z OSP Łomianki, którzy pracowali na miejscu tragedii. Do ich zadań należało zabezpieczenie miejsca zajścia, przygotowanie punktu udzielania pierwszej pomocy oraz przyjęcie śmigłowca LPR. "Po przejęciu jednego z poszkodowanych, wspólnie z ratownikami medycznymi oraz lekarzem LPR prowadziliśmy resuscytację krążeniowo-oddechową do momentu uzyskania stabilizacji umożliwiającej transport do szpitala" - czytamy.
We wpisie w mediach społecznościowych strażacy dodali, że wypadek w Łomiankach był jednym z najtragiczniejszych zdarzeń, przy których działali. Jak podkreślili, na miejscu zrobili wszystko, co tylko mogli.
"Zdarzenie bardzo nas poruszyło. Swoją skalą, jak i skutkami. Bezpośrednio po powrocie długo rozmawialiśmy, podsumowując działania oraz dzieląc się doświadczeniami i sposobami radzenia sobie w takich sytuacjach. Wielu z nas, także tych młodszych, widziało już wiele, jednak tym razem wyraźnie dało się odczuć ogrom towarzyszących nam emocji" - zaznaczyli.