Akcja kontrterrorystów na Ursynowie
15 stycznia kontrterroryści weszli do domu jednorodzinnego na warszawskim Ursynowie. Pod przykrywką call center miała tam działać grupa zajmująca się handlem ludźmi. Policję zaalarmował mężczyzna, który był przetrzymywany w domu, ale udało mu się uciec. Funkcjonariusze zatrzymali 22 osoby. Wśród nich była 18-letnia Anastazja, która była ofiarą przestępstwa.
− Moja klientka przyjechała do Polski w październiku. Zmusiła ją do tego sytuacja w Ukrainie. Postanowiła za pośrednictwem Telegrama poszukać pracy. Tak, razem z wieloma osobami, została wciągnięta do narkobiznesu − mówi adwokat Tymoteusz Paprocki w rozmowie z TVN.
Od poszukiwania pracy do narkobiznesu
Kiedy była przetrzymywana w domu na Ursynowie, kontaktowała się z matką, ale rozmowy były krótkie i nadzorowane. − Był to kontakt zdawkowy, polegający na zapewnianiu, że wszystko jest w porządku − relacjonuje pełnomocnik. Niepokój matki narastał, aż 16 stycznia córka przestała się odzywać.
Po policyjnej akcji Anastazja została zatrzymana i przewieziona na komendę. − Do dziś nie udostępniono mi akt sprawy, więc nie wiem, dlaczego przez prawie 30 godzin nie ustalono, że moja klientka jest ofiarą handlu ludźmi − podkreśla Paprocki dla TVN-u.
Prokuratura tłumaczy, że sprawa była skomplikowana. − Liczba osób zatrzymanych wymagała weryfikacji roli procesowej każdej z nich − mówi Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak dodaje, dziewięć osób uznano za pokrzywdzonych, dwie za sprawców, a 12 obywateli Ukrainy deportowano.
Wypadek policyjnego konwoju. Anastazja walczy o życie
Jak ustalił TVN, 16 stycznia Anastazja była przewożona do prokuratury. − W trakcie przewożenia istniało podejrzenie, że nie jest osobą pokrzywdzoną − zastrzega prokurator. Dziewczyna miała ręce skute kajdankami.
Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic Okopowej i Leszno. Nieoznakowany policyjny opel zderzył się ze skodą. − Z relacji mojej klientki wynika, że samochód poruszał się szybko na sygnałach. Pamięta moment, kiedy miała problem z utrzymaniem pozycji siedzącej w samochodzie. Dlatego że była skuta kajdankami, siedziała na środku i nie miała zapiętych pasów. Pamięta uderzenie i niestety później obudziła się już w szpitalu − relacjonuje adwokat.
Nastolatka trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Była w śpiączce, ma złamane wszystkie żebra i usuniętą śledzionę. − Teraz nie wiadomo, czy będzie chodzić − mówi jej mama. − Córka walczy o życie − dodaje.
Rodzina nie została poinformowana ani o zatrzymaniu, ani o hospitalizacji. − Policja nie znalazła dobrej woli, aby poinformować osoby najbliższe o tym dramacie − podkreśla Paprocki.
Śledztwo w sprawie wypadku i bezpieczeństwa konwoju
Postępowanie w sprawie wypadku prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola. Policja prowadzi wewnętrzne postępowanie dotyczące konwoju i bezpieczeństwa. Adwokat, który zapoznał się już z aktami, twierdzi, że wersja jego klientki o niezapiętych pasach znajduje potwierdzenie. − Tę dziewczynę spotkał dramat − podsumowuje.
Źródło: TVN