Para zamarzła we własnym domu w Warszawie
W niedzielę, 18 stycznia na stołeczny numer alarmowy dotarło zgłoszenie od zaniepokojonego sąsiada pary mieszkającej przy ul. Wiosny Ludów na warszawskim Ursusie. Mężczyzna poinformował, że nie widział małżeństwa od kilku dni.
Pod wskazany adres udali się funkcjonariusze, celem sprawdzenia, czy te osoby przebywają wewnątrz domu.
- Na miejscu okazało się, ze zostały znalezione zwłoki - przekazała reporterce Radia ESKA Małgorzata Głębczyńska z policji w Ursusie.
Policjanci wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego, ale ratownicy nie byli już w stanie nic zrobić.
Znalezione ciała należały do 71-letniej kobiety i 65-letniego mężczyzny. Oboje najpewniej zmarli z wychłodzenia, ale wszystko wyjaśni sekcja zwłok.
Przeżył tylko pies znajdujący się w budynku – choć również on był mocno wyziębiony. Zwierzę kuliło się w rogu budynku. Zajął się nim ekopatrol Straży Miejskiej.
Zamarznięcie pary seniorów w Warszawie - nowe ustalenia Radia Eska
Wiadomość szybko rozeszła się po mediach, budząc duże emocje i zrozumiałe pytania - jak to możliwe, że w XXI wieku dwoje ludzi zamarza we własnym domu w stolicy blisko 40-milionowego kraju?
Według informacji, do których dotarło Radio Eska, para nie zgadzała się na wsparcie Pomocy Społecznej.
Opieka społeczna i policja regularnie tam zaglądały, ale mieszkańcy warszawskiego Ursusa, których znaleziono - najpewniej zamarzniętych - zawsze odmawiali pomocy - dowiedzieli się dziennikarze Radia Eska.
Sam budynek, który zamieszkiwała para był w opłakanym stanie, od dłuższego czasu pozostawał odłączony od wszelkich mediów. Seniorzy mieli utrzymywać się ze zbierania różnych rzeczy i sprzedawania ich.
W ostatnich dniach przed odkryciem zwłok na Ursusie temperatury w Warszawie spadały do nawet -11 stopni.
Współpraca: Ewa Karpińska, Radio Eska
5 lat od wypadku na Górce Szczęśliwickiej. Zobacz zdjęcia z tego miejsca: