"Zielony skwerek" na Ursynowie na ustach całej Polski. Mamy komentarz Zarządu Zieleni

Nasza ostatnia publikacja na temat "zielonego skweru" na Ursynowie zdobyła szeroki rozgłos, stając się nawet tematem kampanii prezydenckiej. Teraz dotarła do nas odpowiedź Zarządu Zieleni, w którym instytucja odnosi się do kontrowersyjnej inwestycji. Jak tłumaczą się miejscy urzędnicy? Jaki był finalny koszt?

"Zielony skwer" na Ursynowie - komentarz warszawskich urzędników

Na warszawskim Ursynowie przeprowadzono rewitalizację części skrzyżowania ulic Gandhi i Dereniowej - miała ona "odbetonować" tę okolicę i zazielenić ją na tyle, aby nie tylko zachwycała estetycznie, ale też dawała nieco chłodu w czasie letnich upałów.

Był to projekt z Budżetu Obywatelskiego zrealizowany przez Zarząd Zieleni m.st. Warszawy. Kosztorys całej inwestycji (obejmującej łącznie trzy punkty w dzielnicy) przewidywano na 330 680 zł, z czego prace na Gandhi/Dereniowej miały pochłonąć 285 000 zł.

Niestety, efekt prac rozczarował wielu mieszkańców Ursynowa. Zamiast prawdziwego zazielenienia na środku chodników pojawiły się niewielkie rabaty w kształcie łezki. W komentarzach internautów słychać głosy, że to marnowanie publicznych pieniędzy.

Kilka dni po publikacji materiału otrzymaliśmy komentarz w tej sprawie od wykonawcy:

 - Wykonaliśmy rozpłytowania w czterech narożnikach skrzyżowania ulicy Gandhi z Dereniową i jednego narożnika skrzyżowania Stryjeńskich z Belgradzką. Roboty polegały na zwiększeniu powierzchni biologicznie czynnej poprzez usunięcie nawierzchni nieprzepuszczalnej, zastępując ją ziemią urodzajną i nasadzeniami. Obecnie - do końca marca - jesteśmy w trakcie prac ogrodniczych, w ramach których posadzimy ponad 200 metrów kwadratowych róży z gatunku Amber Sun i założymy trawnik - tłumaczy Karolina Kwiecień-Łukaszewska, rzeczniczka prasowa Zarządu Zieleni m.st. Warszawy.

Jednocześnie rzeczniczka wyjaśnia, że to Urząd Dzielnicy Ursynów wskazał orientacyjne miejsca rozbudowań wraz z ich powierzchnią. 

- Mogliśmy zaprojektować wyłącznie zieleń miejską, bo drzewa mogłyby ograniczyć widoczność na skrzyżowaniu. Stała przed nami także konieczność zachowania naturalnych ciągów komunikacyjnych i światła przejść dla pieszych. Kształt i zakres rozbudowań został więc dobrany w taki sposób, aby nie utrudniał poruszania się - mówi Karolina Kwiecień-Łukaszewska.

Ile finalnie kosztował "Zielony skwer"? Urzędnicy tłumaczą

Rzecznik Zieleni Miejskiej wskazała także na finalny koszt inwestycji, które wyniosły:

  • skrzyżowanie Gandhi z Dereniową – koszt wszystkich rabat w 4 narożnikach skrzyżowania (rozpłytowanie 8 lokalizacji w tym obszarze) – około 170 tys. zł
  • skrzyżowanie Stryjeńskich z Belgradzką – rozpłytowanie 1 lokalizacji - 15 tys. zł

Były one więc niższe niż pierwotnie planowane. W powyższe koszty wlicza się wykonanie dokumentacji projektowej, uzgodnień, pozwoleń, projekt i wdrożenie organizacji ruchu oraz wykonanie prac, w tym rozbiórka nawierzchni wraz z podbudową, uzupełnienie ziemi urodzajnej, wykonanie wygrodzeń oraz nasadzeń (róże na Gandhi, trawnik na Stryjeńskich).

Z kolei trzecia lokalizacja przewidziana w projekcie BO, czyli skrzyżowanie ul. Bekasów róg Pustułeczki nie została wykonana przez Zarząd Zieleni. Instytucja tłumaczy, że tą realizacją miała zająć się dzielnica. Zwróciliśmy się więc do niej z prośbą o komentarz. Czekamy na odpowiedź.

Spór o "Zielone skwery"

Rzeczniczka przekazała nam także, że myląca może być sama nazwa inwestycji „Zielone skwery na Ursynowie”. Wyjaśnia, że Zarząd Zieleni otrzymał jedynie zadanie rozpłytowania i nasadzenia, a nie budowy skwerów, które we wskazanych miejscach nie byłyby możliwe do realizacji.

Mieszane uczucia względem realizacji mają jednakże jej pomysłodawcy, przedstawiciele stowarzyszenia "Otwarty Ursynów", które zgłosiło projekt. W swoim oświadczeniu przekazują, że ich zdaniem "w tym konkretnym przypadku nie wyszło to zgodnie z ich intencją". "Uważamy, że urzędnicy mogli wskazać większą powierzchnię do odbetonowania. W projekcie zaproponowaliśmy odbetonowanie ok 375 m kw., wykonane odbetonowanie jest niezadowalające". 

"Uważamy, że “zielone projekty” zgłaszane przez mieszkańców Warszawy, a tak licznie wybierane przez głosujących, powinny oddawać idęę rzeczywistego odbetonowania naszego miasta, a nie tak, jak w tym przypadku takiego małego skrawka terenu." - czytamy w oświadczeniu na stronie organizacji.

"Zielony skwer" na Ursynowie wywołał burzę

Po naszej publikacji wokół sprawy wybuchła prawdziwa burza. W social mediach internauci chętnie pokazywali zdjęcia ursynowskiego skwerku. Koledzy z redakcji Super Expressu zapytali nawet sztuczną inteligencję, co sądzi o sensowności tej inwestycji. Jej odpowiedź była jednoznaczna.

Temat "zielonego skweru" na Ursynowie pojawił się także w kampanii prezydenckiej. W miejscu inwestycji byli politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy wykorzystali ten temat do uderzenia w prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

To nie pierwsza kontrowersyjna inwestycja lokalna w Warszawie w ostatnim czasie. Głośno było m.in. o rekordowo drogiej toalecie publicznej w Parku Skaryszewskim, do której prowadzi... aleja z trocin, a także o strefie relaksu na Mokotowie, która powstała tuż przy ruchliwej ulicy.

Zielony skwer na Ursynowie - tak wygląda. Zobacz zdjęcia:

To najsłynniejsza toaleta w Polsce. Droga z trocin pochłonęła fortunę!