Spis treści
Nocne spotkanie z drapieżnikiem
Noc ze środy na czwartek przyniosła mieszkańcom ulicy Kabackiej w Kierszku nietypowe zdarzenie. Dostrzeżono tam dużego cętkowanego czworonoga, którego sylwetka w pierwszej chwili przywodziła na myśl rodzimego rysia. Wezwani na miejsce eksperci z Fundacji Kopytka z nadzieją ocenili sytuację. Okazało się, że po podwarszawskiej miejscowości błąka się afrykański serwal sawannowy.
Z relacji przybyłych na miejsce specjalistów wynika, że drapieżnik znajdował się w świetnej kondycji fizycznej. Niestety podjęta natychmiast próba jego zabezpieczenia nie powiodła się. W stronę zwierzęcia oddano niecelny strzał z broni Palmera i zdołało zbiec w zarośla. Ponad godzinne przeczesywanie terenu nie przyniosło skutku. Wszystko wskazuje na to, że kot wydostał się z prywatnej hodowli, a nadchodzące ochłodzenie stanowi dla niego śmiertelne zagrożenie.
Mróz oznacza niemal pewną śmierć
Organizmy serwali są ewolucyjnie przystosowane do życia na gorących afrykańskich sawannach, a nie w strefie klimatu umiarkowanego. Zwierzę to nie posiada żadnych biologicznych mechanizmów obronnych przed mrozem i śniegiem. Przedstawiciele fundacji biją na alarm i wskazują w swoim komunikacie, że każda kolejna noc na wolności drastycznie zmniejsza szanse na jego przeżycie.
Egzotyczny kot nie dysponuje odpowiednią okrywą włosową, która mogłaby go uchronić przed niskimi temperaturami. Dłuższa ekspozycja na chłód doprowadzi do błyskawicznego wychłodzenia organizmu, osłabienia funkcji życiowych i ostatecznie zgonu. Dodatkowym problemem jest specyfika tegorocznej polskiej zimy. Zmarznięty grunt oraz pokrywa śnieżna całkowicie uniemożliwiają temu gatunkowi skuteczne polowanie.
Służby ostrzegają: nie łap go sam
Eksperci ostrzegają przed jakimikolwiek próbami samodzielnego chwytania drapieżnika. Choć serwal może sprawiać wrażenie dużego kota domowego, w sytuacji stresowej bywa nieprzewidywalny i groźny dla człowieka. W przypadku napotkania zwierzęcia należy zachować bezpieczny dystans i niezwłocznie powiadomić służby.
Informacje o miejscu pobytu zwierzęcia należy kierować do:
- przedstawicieli Fundacji Kopytka z nadzieją,
- funkcjonariuszy Straży Miejskiej w Konstancinie,
- pracowników lokalnego Wydziału Ochrony Środowiska.
Organizacja wystosowała również apel skierowany bezpośrednio do posiadacza zwierzęcia. Jego szybka reakcja i współpraca mogą okazać się kluczowe dla uratowania życia uciekiniera.
"Drogi Właścicielu! Jeżeli wiesz, że Twój podopieczny uciekł – prosimy o PILNY kontakt z nami!"
– czytamy w oficjalnym komunikacie.
Domowy serwal u dentysty. Zobacz galerię zdjęć: