Spis treści
Atak na szkołę w ścisłym centrum Warszawy
W środę 11 marca, tuż przed godziną 10:00, oficer dyżurny śródmiejskiej policji odebrał bardzo niepokojące zgłoszenie. Informacja dotyczyła ataku na placówkę oświatową zlokalizowaną przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Patrole z komendy przy ulicy Wilczej błyskawicznie dotarły na miejsce zdarzenia. Wstępne rozpoznanie sytuacji jednoznacznie potwierdziło, że nieznany wówczas napastnik wycelował broń i pociągnął za spust, kierując ogień prosto w gmach budynku edukacyjnego.
Do akcji natychmiast wkroczyli policyjni technicy kryminalistyki oraz wyspecjalizowana grupa dochodzeniowo-śledcza. Szczegółowe oględziny terenu pozwoliły odkryć ewidentne ślady uderzeń pocisków wystrzelonych z broni pneumatycznej. Zniszczenia zlokalizowano przede wszystkim na skrzydłach drzwiowych oraz w jednej z ram okiennych. Funkcjonariusze od razu zainicjowali szeroko zakrojone poszukiwania, mające na celu jak najszybsze wytypowanie i ujęcie osoby odpowiedzialnej za ten niebezpieczny, chuligański wybryk.
Policjanci błyskawicznie namierzyli strzelca z Warszawy
Szeroko zakrojone czynności operacyjne błyskawicznie przyniosły oczekiwane rezultaty. Zaledwie kilka godzin po oddaniu strzałów mundurowi zapukali do drzwi mieszkania przy ulicy Gagarina, gdzie przebywał podejrzany. W trakcie dokładnego przeszukania lokalu kryminalni zabezpieczyli pistolet pneumatyczny oraz zapas metalowych kulek, które idealnie pasowały do uszkodzeń ujawnionych na terenie placówki. 43-letni właściciel arsenału trafił prosto do celi w komendzie przy ulicy Wilczej.
Następne dni upłynęły śledczym na żmudnym gromadzeniu akt sprawy i dopełnianiu formalności procesowych. Skonfiskowana broń wraz z amunicją trafiła do analizy balistycznej, gdzie eksperci potwierdzili, że ten konkretny sprzęt pneumatyczny nie wymaga posiadania specjalnego pozwolenia. Równolegle funkcjonariusze przyjęli oficjalne zawiadomienie od władz uszkodzonej szkoły, przeprowadzili szczegółowe przesłuchania świadków incydentu i skompletowali twardy materiał dowodowy obciążający zatrzymanego sprawcę.
Zatrzymany 43-latek twierdził, że celował do gołębi
W trakcie oficjalnego przesłuchania podejrzany próbował usprawiedliwiać swój wybryk silnym wzburzeniem po domowej awanturze z małżonką. 43-latek relacjonował, że podczas powrotu z pracy dostrzegł przy ulicy Marszałkowskiej ptaki rozgrzebujące odpady w miejskich śmietnikach. Mężczyzna z całą stanowczością zarzekał się, że celował wyłącznie w żerujące gołębie i rzekomo w ogóle nie zorientował się, że wystrzeliwane przez niego metalowe kulki uderzają w szkolną elewację oraz wybijają szyby.
Zarzuty i areszt dla strzelca z ulicy Marszałkowskiej
Prokurator przedstawił zatrzymanemu zarzuty dotyczące bezpośredniego narażenia ludzi na utratę życia bądź poważny uszczerbek na zdrowiu, a także umyślnego zniszczenia cudzej własności. W toku sprawdzania kartoteki wyszło na jaw, że napastnik jest doskonale znany wymiarowi sprawiedliwości i działał w warunkach wielokrotnej recydywy, mając na koncie wyroki za analogiczne czyny. Śledczy zakwalifikowali ten bezmyślny atak na placówkę jako występek o charakterze czysto chuligańskim.
Biorąc pod uwagę bogatą kryminalną przeszłość podejrzanego, prokuratura natychmiast wystąpiła do sądu z wnioskiem o pełną izolację mężczyzny. Sędzia rozpatrujący sprawę nie miał najmniejszych wątpliwości i podjął ostateczną decyzję o umieszczeniu 43-latka w trzymiesięcznym areszcie tymczasowym. Za to recydywistyczne i niebezpieczne przestępstwo sprawcy grozi teraz nawet do ośmiu lat za kratami.