Awantura urosła do rangi koszmaru. 65-latek groził wysadzeniem bloku

Starszy mieszkaniec Siedlec uwięził się we własnym lokum po kłótni z małżonką, po czym otworzył butlę gazową i chwycił zapalniczkę. W budynku znajdowało się kilkadziesiąt osób, a o ich ocaleniu decydowały ułamki sekund. W sieci pojawiło się wstrząsające nagranie z akcji policji.

Rodzinna sprzeczka z groźbą eksplozji w tle

Od tragicznego finału mieszkańców siedleckiego budynku dzieliły zaledwie chwile. Będący pod wpływem alkoholu lokator zamknął się od wewnątrz po sprzeczce z partnerką i zapowiedział wysadzenie obiektu. Wewnątrz znajdowało się wiele osób niepodejrzewających nadciągającej katastrofy, a alarm podniosła sama przerażona małżonka zdesperowanego 65-latka.

Sytuacja rozegrała się w ubiegłą sobotę o wpół do czwartej po południu. 46-letnia kobieta skontaktowała się z miejscową policją, donosząc o zagrożeniu. Jej nietrzeźwy partner rozpoczął awanturę, a kiedy zmuszona była opuścić lokal, zaryglował drzwi i kategorycznie odmówił jej powrotu.

65-latek z Siedlec szykował wybuch gazu

Do akcji szybko wkroczyli mundurowi ze służby patrolowej. Pomimo usilnych prób nakłonienia desperata do otwarcia zamka, ten pozostawał nieugięty. Chwilę później padły słowa, które diametralnie zmieniły charakter interwencji – padła groźba otwarcia butli gazowej i wysadzenia bloku.

Służby nie mogły zlekceważyć takiego ostrzeżenia. Ściągnięto posiłki straży pożarnej, przystępując do błyskawicznej ewakuacji trzypiętrowej budowli. Z mieszkań bezpiecznie wyprowadzono blisko 40 lokatorów. Równolegle awanturnik zaczął realizować swój makabryczny plan.

Kiedy funkcjonariuszom udało się w końcu sforsować wejście, uderzyła w nich silna woń ulatniającego się gazu. Zabezpieczenie butli zostało usunięte. Lokator, trzymając w ręku źródło ognia, starał się je odpalić. Pojedyncza iskra mogła wywołać katastrofalny wybuch, grożąc śmiercią nie tylko samemu sprawcy, ale też interweniującym policjantom i medykom.

Błyskawiczna reakcja funkcjonariusza uratowała blok

W tamtej krytycznej sekundzie rozmowy straciły sens. Jeden ze stróżów prawa błyskawicznie dopadł do mężczyzny, pacyfikując go i odbierając niebezpieczne narzędzie.

Na miejscu pojawił się także zespół ratownictwa medycznego. 65-latek w obstawie funkcjonariuszy został przetransportowany do placówki medycznej. W najbliższym czasie czeka go trudna przeprawa związana z wyjaśnieniem motywów tego skrajnie lekkomyślnego i zagrażającego życiu wielu osób czynu.