- Rozpoczęcie zbierania podpisów planowane jest na lipiec, a koniec akcji na wrzesień.
- Aby głosowanie mogło się odbyć, pomysłodawcy muszą zgromadzić blisko 132 tys. podpisów.
- Termin referendum to potencjalnie grudzień, pod warunkiem dopełnienia wszelkich procedur.
Harmonogram akcji referendalnej
Grupa o nazwie Stołeczna Operacja Referendalna, odpowiadająca za próbę odwołania włodarza miasta, udostępniła szczegóły swojego planu. Jak wynika z dokumentu, zbieranie podpisów ruszy w połowie wakacji i potrwa do końca lata. Następnie inicjatorzy przewidzieli około miesiąca na sprawdzenie zebranych danych i załatwienie niezbędnych formalności. Jeżeli te kroki powiodą się w założonym czasie, ogłoszenie referendum nastąpi w październiku, natomiast samo głosowanie odbyłoby się w grudniu.
Tyle podpisów muszą zebrać
Zorganizowanie głosowania wymaga poparcia 10 procent uprawnionych mieszkańców stolicy. Przekłada się to na konieczność zebrania około 132 tysięcy podpisów warszawiaków. Aby ewentualne głosowanie nad odwołaniem było ważne, do urn musi udać się odpowiednia liczba osób, wynosząca trzy piąte frekwencji z poprzednich wyborów samorządowych, co w przypadku Warszawy oznacza niemal 450 tysięcy głosujących.
Trzaskowski odpowiada: „Żadnego paraliżu Warszawy nie będzie”
Prezydent Warszawy odniósł się do pomysłu przeprowadzenia referendum. Stwierdził, że nie ma zamiaru tracić czasu na polityczne przepychanki i woli skupić się na dotychczasowych zadaniach związanych z funkcjonowaniem miasta.
Rozumiem, że niektórzy politycy opozycji chcieliby paraliżu Warszawy, ale żadnego paraliżu nie będzie. Zamierzam dalej dokonywać zmian, jeżeli chodzi o ścisłe centrum miasta i zmiany we wszystkich 18 dzielnicach. Przed nami wzmocnienie bezpieczeństwa, plan ogólny i strategia, kwestie dotyczące uchwały krajobrazowej. Na tym się w tej chwili koncentruję, to jest dla mnie najważniejsze -
powiedział Rafał Trzaskowski. Pytany o reperkusje niedawnych zawirowań w urzędzie miasta, dodał, że nie unika odpowiedzialności za podejmowane działania.
Ja jestem osobą, która w mieście wyznacza najwyższe możliwe standardy. Odpowiadam za to miasto i w mieście podejmuję jasne decyzje -
podsumował.
W Warszawie było już takie referendum
W przeszłości warszawiacy mierzyli się już z podobną sytuacją. W 2013 roku zorganizowano głosowanie nad odwołaniem ówczesnej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Przeciwnicy zarzucali jej wówczas brak porządku w transporcie publicznym, podniesienie opłat za bilety, kłopoty z gospodarką odpadami oraz przeciągające się inwestycje. Ostatecznie jednak referendum uznano za nieważne, ponieważ frekwencja wyniosła niespełna 26 proc., podczas gdy wymagany próg wynosił 30 proc.
W obecnej chwili trwa organizowanie akcji zbierania podpisów. W ciągu najbliższych tygodni okaże się, czy pomysłodawcy zdołają zmobilizować wystarczającą liczbę osób i czy inicjatywa odwołania prezydenta zyska na popularności. Nawet po pozytywnej weryfikacji zebranych podpisów o losach włodarza ostatecznie przesądzi frekwencja w dniu głosowania.