- Medycy sądowi nie dostrzegli śladów wskazujących na zabójstwo opozycjonisty.
- Dokładny powód zgonu pozostaje na razie zagadką dla śledczych.
- Eksperci muszą jeszcze przeanalizować próbki biologiczne i chemiczne.
Śledztwo po śmierci Siergieja Własienki. Prokuratura w Warszawie czeka na wyniki badań
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator Piotr Antoni Skiba, przekazał agencji PAP wstępne ustalenia medyków. Wynika z nich, że na ciele zmarłego nie odnaleziono jakichkolwiek urazów mogących świadczyć o udziale osoby trzeciej. Postępowanie jednak wciąż trwa i wymaga zaangażowania biegłych z różnych dziedzin. Aby poznać ostateczną odpowiedź na pytanie o przyczynę śmierci, niezbędne będzie przeprowadzenie testów toksykologicznych, a także ocena próbek pod mikroskopem.
Polecany artykuł:
Od radnego do uchodźcy w Polsce. Przeszłość rosyjskiego opozycjonisty Siergieja Własienki
Jak wynika z doniesień niezależnego serwisu SOTA, zmarły mężczyzna posiadał doświadczenie w strukturach władzy, zasiadając w latach 80. w samorządzie na Dalekim Wschodzie. Kolejne lata spędził w mieście Anapa. Po wybuchu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę podjął ostateczną decyzję o emigracji z ojczyzny. Znalazł się w Polsce początkowo na podstawie wizy turystycznej, a następnie uzyskał status azylanta politycznego. Z dostępnych informacji wynika, że jego małżonka wciąż zamieszkuje terytorium Federacji Rosyjskiej.
Zmarły działacz aktywnie współtworzył Kongres Deputowanych Ludowych, zrzeszający dawnych przedstawicieli rosyjskiego aparatu państwowego. W gronie założycieli ruchu politycznego znalazł się m.in. były członek Dumy Państwowej, Ilja Ponomariow. Członkowie stowarzyszenia snuli plany, z których wynikało, że inicjatywa ta mogłaby w odpowiednim momencie przejąć zadania parlamentu tymczasowego w wolnym kraju. Administracja kremlowska wpisała Kongres do rejestru organizacji niepożądanych w 2023 roku.