Czego nie wolno wrzucać do toalety? Te błędy kosztują nas fortunę

2026-02-17 15:11

Wygoda często wygrywa z rozsądkiem, co kończy się poważnymi awariami sieci kanalizacyjnej. Tony odpadów lądują każdego dnia w toaletach, tworząc potężne zatory i idealne środowisko dla szczurów. Eksperci ostrzegają przed konkretną listą przedmiotów, które pod żadnym pozorem nie powinny trafić do odpływu. Sprawdź, jakich rzeczy trzeba się pozbyć w zupełnie inny sposób, by uniknąć kosztownych napraw.

Toaleta to nie śmietnik. Uważaj na to, co spuszczasz

Wrzucanie niewłaściwych odpadów do muszli klozetowej to zazwyczaj efekt braku wiedzy lub zwykłego lenistwa. Niestety, konsekwencje takiego postępowania bywają drastyczne, począwszy od zatkania domowego odpływu, aż po rozległe uszkodzenia miejskiej infrastruktury. Warto też pamiętać, że resztki jedzenia w rurach to zaproszenie dla szczurów, które w takich warunkach rozmnażają się błyskawicznie. Najwyższy czas zmienić te przyzwyczajenia.

Istnieje grupa przedmiotów, które pod żadnym pozorem nie mogą znaleźć się w systemie sanitarnym. Do najgroźniejszych wrogów drożności rur zalicza się:

  • patyczki higieniczne, waciki kosmetyczne oraz środki higieny osobistej,
  • chusteczki nawilżane i mokry papier, które nie ulegają biodegradacji w wodzie,
  • wszelkiego rodzaju resztki posiłków,
  • zużyty olej i tłuszcze po smażeniu potraw,
  • odpady budowlane, w tym resztki farb, klejów czy cementu.

Miejsce tych wszystkich odpadów jest w odpowiednich kubłach na śmieci lub w specjalnych Punktach Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Traktowanie toalety jako zsypu na śmieci to krótka droga do wystąpienia poważnej usterki, która może uderzyć nas po kieszeni.

Gigantyczna góra śmieci w rurach

Statystyki są alarmujące. Według informacji przekazanych przez Wodociągi Warszawskie, tylko w 2025 roku do miejskiej kanalizacji trafiało każdego dnia aż 14 ton odpadów. W skali dwunastu miesięcy daje to przerażający wynik przekraczający 5 tysięcy ton nieczystości, które nigdy nie powinny się tam znaleźć. Taka masa śmieci dewastuje infrastrukturę podziemną.

Mechanizm powstawania zatorów jest prosty, ale destrukcyjny. Wylewany tłuszcz tężeje w zimnej wodzie, tworząc twarde bryły, które stopniowo zmniejszają średnicę rur. Z kolei materiały poremontowe, takie jak cement, mogą całkowicie zabetonować przepływ. Usuwanie takich awarii jest procesem skomplikowanym i niezwykle kosztownym, a koszty ponoszą ostatecznie wszyscy mieszkańcy.

Co zrobić z kłopotliwymi śmieciami, których nie można wyrzucić do zwykłego kosza? Z pomocą przychodzą Punkty Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, których w samej Warszawie funkcjonuje cztery. To tam należy oddawać zlane do słoika oleje, resztki farb, a także zniszczone ubrania czy buty. Szczegółowy wykaz punktów i zasady ich funkcjonowania dostępne są na stronach internetowych lokalnych urzędów.

Kluczem do rozwiązania problemu jest edukacja społeczeństwa. Właśnie dlatego uruchomiono kampanię pod hasłem „Sedes to nie kosz na śmieci”, która ma uświadomić skalę zagrożenia. Komunikaty edukacyjne można spotkać w transporcie publicznym, internecie oraz na osiedlowych tablicach ogłoszeń. Musimy pamiętać, że dbałość o drożność sieci kanalizacyjnej to nasz wspólny obowiązek.

To najsłynniejsza toaleta w Polsce. Droga z trocin pochłonęła fortunę!