Wielkanoc

i

Autor: Canva.com

Czy w Warszawie przychodzi zajączek? Wielkanocne zwyczaje, które musisz znać!

2020-04-07 9:38

Na Mazowszu od wielu setek lat najważniejsza była ziemia. Dlatego też wiele zwyczajów wielkanocnych jest związanych właśnie z jej darami. Jak wyglądały święta u naszych pradziadów? Czy w Warszawie przychodzi zajączek? Przeczytajcie już teraz na ESKA.pl Warszawa!

Święta Wielkiej Nocy rozpoczynały kolejny cykl życia oraz stanowiły zapowiedź wzmożonej pracy w polu i gospodarstwie. Był równie ważny, jak nadejście nowej pory roku lub pełni księżyca. Wielkanoc ustanowiona została w II w. i zalicza się do świąt ruchomych, przypada jednak zazwyczaj w marcu lub kwietniu. Okres oczekiwania rozpoczyna Środa Popielcowa. W Środę Popielcową zrywano gałązki wierzby, malin lub porzeczek i wstawiano do wody, aby zakwitły na Niedzielę Palmową. Na Mazowszu wieczorem kobiety tańczyły wtedy, a młode mężatki oraz mężczyźni, jeśli chcieli się przyłączyć, musieli się 'wkupić' przy pomocy alkoholu i zakąski.

W Niedzielę Palmową tworzono bukiety - palmy z gałązek, które od Środy Popielcowej rozkwitły. W okolicach Wysokiego Mazowieckiego czy Zambrowa rolę tę obejmowała gałązka malin, porzeczek lub wierzby. Ozdabiało się je wstążeczkami. Gałązki przydawały się również kilka dni później. Palmą kropiło święconą wodą lub okadzało po delikatnym podpaleniu krowy po ocieleniu się i bydło w Wielki Piątek. Jeśli palmę postawiliśmy w oknie, to jej zadaniem była ochrona przed uderzeniami pioruna.

W Wielki Tydzień w kościołach pojawiały się dekorowane Groby Chrystusa. Przy bocznym ołtarzu stawiano trumnę z figurą Chrystusa lub budowano grotę. Zwyczaj ten w wielu miejscowościach zachował się do dziś. Przed grobem wystawia się wartę, którą pełnią zazwyczaj policjanci, straż miejska lub też strażacy. Dawniej poranne poświecenie ognia i wody odbywało się na cmentarzach przykościelnych. Gałązki przyniesione z uroczystości miały za zadanie chronić domostwo przed podpaleniem.

W Wielką Sobotę tak jak teraz odbywało się święcenie pokarmów. Miało to miejsce w kościołach, dworach lub wyznaczonych co większych chałupach. Każde z wnętrz było odświętnie dekorowane i przygotowane na tę uroczystość. Kilka surowych jaj ofiarowywało się też wtedy proboszczowi, który odwiedzał wiernych. Na początku XIX w. święcono wszystko, co mieliśmy zjeść podczas świąt. W święconce znajdowały się jajka, chleb, sól, biały ser, korzeń chrzanu na pamiątkę męki Chrystusa, masło, kiełbasa lub kawałek mięsa.

W Wielkanoc wszyscy spotykali się na rezurekcji, która była mszą obowiązkową. Jej niezwykłym elementem były padające strzały. Największą domową uroczystość stanowiło śniadanie wielkanocne. Zajączek nie odwiedzał jednak dzieci. Nikt nie słyszał również o zwyczaju szukania pisanek czy drobnych upominków. Cieszono się możliwością najedzenia do syta.

Dniem radosnym był Poniedziałek Wielkanocny. Na Mazowszu obrzęd ten nazywano „oblewanką” lub śmigusem. Od rana oblewano się wzajemnie wodą, a szczególnie 'polowano' na młode dziewczęta. Warto jednak było dać się pokropić wodą, bo ratowało to przed staropanieństwem. Im ładniejsza dziewczyna, tym większe były szanse, że skąpana zostanie w jeziorze lub zwierzęcym poidle. Woda w tym czasie miała mieć moc oczyszczania. Dziewczęta mogły wykpić się od przymusowej kąpieli. Wystarczyło kawalerowi ofiarować własnoręcznie zrobioną pisankę.

Sonda
Czy planujesz spotykać się z rodziną w tegoroczną Wielkanoc?
Oryginalne świeczki na Wielkanoc