- Spokojna ulica na Targówku stała się sceną makabrycznej zbrodni.
- W domu jednorodzinnym znaleziono ciała starszego małżeństwa i zwierząt, a ich syn zabarykadował się na piętrze.
- Kontrterroryści szturmowali dom, obezwładniając uzbrojonego 49-latka.
- Wszystko, co do tej pory wiadomo o sprawie, znajdziesz w poniższym artykule.
Zabójstwa na Targówku
Policja otrzymała zgłoszenie, że w domu jednorodzinnym mogą znajdować się ciała starszego małżeństwa. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, ich najgorsze przypuszczenia się potwierdziły. Na parterze leżały zwłoki Tadeusza i Wiesławy – emerytów, byli znani w okolicy jako spokojni, serdeczni ludzie. Kiedyś prowadzili sklep, ale zamknęli go, gdy w okolicy pojawił się dyskont. Zamordowani zostali ostrym narzędziem.
– Potwierdzam dwie ofiary w mieszkaniu na Targówku, to kobieta i mężczyzna. Kolejny mężczyzna zabarykadował się na piętrze – mówiła na gorąco sierż. Klaudia Dadasiewicz z policji.
Radek zbudował sobie fortecę
Tym mężczyzną był ich 49-letni syn, Radosław J. Nie zamierzał się poddać. Zabarykadował się na piętrze domu, które wcześniej przerobił na osobne mieszkanie. Okna zasłonił antywłamaniowymi żaluzjami, nie odpowiadał na wezwania.
– Radek zbudował sobie fortecę. Prawie nie wychodził z domu. Rodzice wszystko mu dawali, a on nic nie robił – opowiadała nam jedna z sąsiadek.
Szturm kontrterrorystów. 49-latek był uzbrojony
Do akcji wkroczył pięcioosobowy zespół negocjatorów, ale rozmowy nie przyniosły efektu. Ulica została zamknięta, a na podwórko wjechał pancerny wóz kontrterrorystów. Snajperzy zajęli pozycje, słychać było granaty hukowe i łomot wyważanych drzwi. Tuż przed południem funkcjonariusze weszli do środka siłą i obezwładnili 49-latka. Wyprowadzono go w kajdankach.
– W takich sytuacjach zawsze zakładamy, że osoba może być uzbrojona, dlatego do akcji zaangażowano kontrterrorystów – tłumaczył podkom. Jacek Wiśniewski, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. Radosław J. był uzbrojony. W maczetę. Machał nią do funkcjonariuszy, gdy rozbijali drzwi. Prokuratura stanowczo odmawia potwierdzenia lub zaprzeczenia, czy to właśnie tym narzędziem dokonano zabójstw.
Makabra na tym się nie kończy. Sprawca nie oszczędził nawet zwierząt. W domu znaleziono martwe zwierzęta – dwa psy rasy york oraz kanarka.
Poszło o pieniądze?
Sąsiedzi są wstrząśnięci. – To byli spokojni, normalni ludzie. Jesteśmy w szoku – powtarzali reporterom. Jeden z mieszkańców twierdzi, że Radosław J. od lat był skonfliktowany z rodzicami, choć siedział na ich garnuszku. – Uważał, że matka chce go otruć, a ojciec zastrzelić. Chodziło o pieniądze i dawne interesy – mówił onetowi.pl jeden ze znajomych ofiar. Ale o przyczynach tego rodzinnego dramatu na razie wiadomo niewiele. Głownie dlatego, że Radosław J. nie powiedział podczas przesłuchań nic, co by mogło świadczyć o jakichkolwiek motywach podwójnego morderstwa.
Trzy zarzuty zabójstwa
Wstępnie ustalono, że był trzeźwy, jednak ostatecznie zostanie to potwierdzone po otrzymaniu wyników badań toksykologicznych z krwi. W prokuraturze usłyszał zarzuty:
– Mężczyzna usłyszał łącznie trzy zarzuty – zabójstwa dwóch osób oraz zabójstwa trzech zwierząt domowych. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień – powiedziała prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Kolejne decyzje w najbliższych tygodniach
Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec mężczyzny trzymiesięczny areszt tymczasowy. Po upłynięciu tego terminu prokurator będzie mógł wnioskować o przedłużenie środka zapobiegawczego.
Radosławowi J. grozi dożywocie. A może – tak jak Mieszko R. (zabójca z Uniwersytetu Warszawskiego) – nie stanie przed sądem? Po rozmowie w trybie ambulatoryjnym lekarz zdecyduje, czy potrzebna jest obserwacja psychiatryczna w ośrodku zamkniętym. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w najbliższych tygodniach.
Ciała Tadeusza i Wiesławy trafiły do zakładu medycyny sądowej, gdzie przeprowadzona została sekcja zwłok. O jej wynikach na razie prokuratura jednak nie informuje.
Źródło: Podwójne zabójstwo na Targówku. Radek milczał jak zaklęty. To wiemy o rzezi w domu rodzinnym