Druga linia metra zalana! Nie tylko Kondratowicza

2026-02-09 6:30

Najpierw wyglądało to jak jeden uciążliwy incydent. Automatyczny system wykrył zadymienie na stacji Kondratowicza, służby ratunkowe natychmiast ruszyły na miejsce, a pasażerowie musieli liczyć się z poważnymi utrudnieniami. Szybko okazało się jednak, że alarm był fałszywy, a wywołała go para wodna. Problem wcale nie zniknął – wręcz przeciwnie. Jak informuje "Wyborcza", przecieki wody w warszawskim metrze nie są problemem tylko jednej stacji. Sytuacja ma być znacznie poważniejsza i dotyczyć kilku punktów drugiej linii M2.

Stacja metra Kondratowicza

i

Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator

Fałszywy alarm w metrze to tylko początek. Woda leje się także na innych stacjach M2

Początkowo wyglądało to jak groźna sytuacja, która mogła skończyć się ewakuacją i paraliżem drugiej linii metra. Automatyczny system wykrył zadymienie na stacji Kondratowicza, służby ratunkowe natychmiast ruszyły na miejsce, a pasażerowie musieli liczyć się z poważnymi utrudnieniami. Szybko okazało się jednak, że alarm był fałszywy. Wywołała go para wodna. Problem wcale nie zniknął – wręcz przeciwnie. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", przecieki wody w warszawskim metrze nie są incydentem z jednej stacji. Sytuacja ma być znacznie poważniejsza i dotyczyć kilku punktów drugiej linii M2.

Jak pisaliśmy wcześniej, do zdarzenia na stacji Kondratowicza doszło w piątek wieczorem, około godziny 19. System przeciwpożarowy wykrył zadymienie i automatycznie powiadomił straż pożarną. Na miejsce wysłano kilka zastępów, a stacja została zamknięta. Strażacy po sprawdzeniu obiektu ustalili jednak, że żadnego pożaru nie było. Czujki miały zareagować na parę wodną, której urządzenia nie potrafiły odróżnić od dymu. Choć zagrożenia pożarowego nie stwierdzono, sytuacja i tak była poważna. Na stacji doszło do wycieku wody z jednej ze ścian. Przy niskiej temperaturze zaczęła parować, co uruchomiło alarm. W efekcie pasażerowie musieli liczyć się z utrudnieniami. Pociągi kursowały jedynie na odcinku Bemowo – Trocka, a na pozostałym fragmencie uruchomiono komunikację zastępczą.

Problem dotyczy też innych stacji M2, a wycieków jest więcej

Początkowo mogło się wydawać, że to pojedynczy incydent i pechowa awaria na jednej stacji. Jednak sytuacja wygląda dużo gorzej. Poważne przecieki pojawiły się na kilku stacjach drugiej linii metra, a pasażerowie widzą na peronach i w korytarzach kałuże, wiadra ustawione pod cieknącym sufitem oraz mokre kartony rozłożone na podłodze. Problem dotyczy m.in. stacji Trocka oraz Kondratowicza – a więc obiektów, które oddano do użytku zaledwie kilka lat temu. W niektórych miejscach widać nawet wodę „bijącą” z posadzki, a na ścianach i elementach konstrukcyjnych pojawia się rdza. Część przejść została odgrodzona, a biletomaty wyłączono z użytku.

Sytuacja potrwa, bo nie da się naprawić awarii przy mrozie

Jak podaje RMF24, przedstawiciele Metra Warszawskiego tłumaczą, że przecieki wynikają z trudnych warunków pogodowych oraz wysokiego poziomu wód gruntowych, co w obiektach podziemnych ma być częstym zjawiskiem. Naprawy prowadzi firma Gülermak, czyli generalny wykonawca drugiej linii metra. Kluczowy problem polega jednak na tym, że skuteczna metoda uszczelniania – tzw. iniekcja ciśnieniowa – może być wykonywana dopiero przy dodatnich temperaturach. A ponieważ synoptycy zapowiadają utrzymanie zimy przez większość lutego, utrudnienia mogą potrwać jeszcze nawet kilka tygodni. Metro Warszawskie zapewnia, że przecieki nie wpływają na bezpieczeństwo pasażerów i nie mają wpływu na ruch pociągów. Sytuacja ma być monitorowana na bieżąco.

Sonda
Czy boisz się jeździć metrem?
Myślisz, że znasz Warszawę? Ten quiz bezlitośnie obnaży prawdę! Tylko nieliczni zdobędą 10/10
Pytanie 1 z 10
Najpopularniejszym symbolem reprezentującym stolicę jest syrenka. Szacuje się, że warszawskich syrenek jest
Pożar w metrze! Ewakuacja pasażerów, 5 stacji zamkniętych