Drzwi od obory przygniotły 3-letnią Olę. Zwierzęta stratowały dziewczynkę

2026-05-23 8:44

Makabryczny wypadek Korycianach na Mazowszu na zawsze odcisnął piętno na lokalnej społeczności. Ważące kilkadziesiąt kilogramów wrota obory, napierane przez niespokojne zwierzęta, runęły prosto na trzyletnią Olę. Życia dziewczynki nie udało się uratować.

Tragiczny wypadek na Mazowszu. Nie żyje 3-letnia Ola z Korycian

Od dramatycznych wydarzeń w powiecie siedleckim mija blisko piętnaście lat, jednak pamięć o koszmarze wciąż jest żywa wśród okolicznych mieszkańców. Każde nadejście wiosny przywołuje bolesne wspomnienia o radosnej trzylatce. „Mnie każdego roku od ponad dekady ten widok przypomina dzień, w którym dowiedziałam się o śmierci dziewczynki” – wyznaje w rozmowie pani Barbara S., sąsiadka rodziny. „Pamiętam wszystko dobrze, bo tego dnia, gdy doszło do tragedii, szłam drogą do sąsiadki. Nie chcę o nim opowiadać, bo jest to dla mnie wielką traumą. Gdyby nie ten potworny pech, Ola w tym roku zdawałaby pewnie maturę, a rodzice byliby dumni ze swojej córki” – dodaje ze łzami w oczach zszokowana kobieta.

Do fatalnego w skutkach zdarzenia doszło w słoneczny, letni dzień 2011 roku. Trzylatka zawsze pozostawała pod czujnym okiem bliskich, lecz tym razem ułamki sekund zadecydowały o najgorszym. Matka zezwoliła córce na zabawę piłką z rodzeństwem na terenie posesji, absolutnie nie zakładając, że dziecko zbliży się do budynków inwentarskich. Gdy starsze siostry straciły ją z pola widzenia, dziewczynka ruszyła w stronę obory, by popatrzeć na swoje ulubione krowy. Podeszła cichutko do wrót budynku, aby sprawdzić, czy są uchylone, podczas gdy wewnątrz zdezorientowane zwierzęta zaczęły na siebie wpadać. W ułamku sekundy jedna z krów rzuciła się na drewniane drzwi, które natychmiast wyrwały się z zawiasów i przygniotły wchodzące dziecko do błotnistej ziemi.

Rodzina natychmiast rozpoczęła gorączkowe poszukiwania, gdy zorientowano się, że trzylatki nie ma w pobliżu. „Kiedy zobaczyłam, że Oleńka zniknęła z podwórka, zaczęliśmy jej szukać” – relacjonowała matka dziecka, 33-letnia wówczas Elżbieta S. „Bardzo się denerwowałam, bo zawsze, kiedy zawołałam, to grzecznie przybiegała do mnie. Sprawdziliśmy u dziadków po drugiej stronie drogi, ale nie było jej tam. Zobaczyliśmy, że od ściany obory wypadły drzwi z futryną. Podnieśliśmy je i wtedy ukazał mi się makabryczny widok. Nasza ukochana córeczka leżała bez ruchu wgnieciona w błoto. Nie dawała oznak życia” – wspominała z rozpaczą w głosie matka ofiary.

Zrozpaczona kobieta wpadła w histerię, krzycząc o pomoc dla swojej umierającej córeczki. Do końca wierzyła, że interwencja zespołu ratownictwa medycznego zdoła ocalić życie dziewczynki. O wezwaniu służb ratunkowych natychmiast zdecydował dziadek trzylatki. Po przybyciu na miejsce tragedii, lekarz pogotowia ratunkowego nie miał już żadnych szans na podjęcie akcji reanimacyjnej i musiał oficjalnie potwierdzić zgon dziecka.

Śledztwo w Korycianach umorzone. Policja z Siedlec podsumowuje wypadek

Funkcjonariusze natychmiast zabezpieczyli teren posesji i rozpoczęli szczegółowe oględziny. Mundurowi kategorycznie wykluczyli celowe działanie człowieka, a na przewróconej konstrukcji odnaleziono wyraźne odciski zwierzęcych kopyt. „Dochodzenie zostało umorzone, ponieważ zakwalifikowaliśmy zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek” – przekazał wówczas mediom komisarz Jerzy Długosz, pełniący funkcję oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach. Sprawa została oficjalnie zamknięta ze względu na ewidentny brak znamion czynu zabronionego.

Dla najbliższych utrata ukochanego dziecka na zawsze pozostała niezagojoną raną, z którą muszą zmagać się każdego dnia. „Mam odczucie, że bez niej żyję na innym świecie. Oleńka była naszym rodzynkiem, oczkiem w głowie. Zawsze z nami spała. Teraz mam wielką pustkę w sercu. Szkoda, że te drzwi nie przewróciły się na mnie. Nie wiem, co o tym wszystkim sądzić. Widocznie tak musiało być. Bóg chciał ją zabrać do siebie” – mówiła zrozpaczona pani Elżbieta, przytulając pamiątkową fotografię tragicznie zmarłej dziewczynki.

Sonda
Czy umiesz udzielać pierwszej pomocy?
Urodziła i porzuciła dziecko obok pustostanu