Most Poniatowskiego w 100 lat po przewrocie majowym
12 maja 2026 mija dokładnie 100 lat od przewrotu majowego, czyli słynnego zamachu stanu, w czasie którego niezadowolony z sytuacji w odrodzonej po latach zaborów Rzeczpospolitej, marszałek Józef Piłsudski obalił zbrojnie ówczesne władze Polski. Zapoczątkowało to rządy skupionego wokół marszałka obozu sanacji, które trwały aż do wybuchu II wojny światowej.
Kluczową rolę odegrał w tamtym historycznym wydarzeniu pewien bardzo znany warszawski most, a mianowicie Most Poniatowskiego. To właśnie na nim, 12 maja 1926 roku, równo o godzinie 17 doszło do spotkania prezydenta Stanisława Wojciechowskiego z marszałkiem Józefem Piłsudskim. Inicjatorem spotkania był prezydent. W czasie spotkania nie osiągnięto jednak porozumienia, a wierni rządowi Wincentego Witosa żołnierze nie przepuścili Piłsudskiego na lewy brzeg Wisły. Wkrótce w Warszawie wybuchły walki uliczne, które trwały 3 dni i zakończyły się triumfem zamachowców z Piłsudskim na czele. W przewrocie majowym zginęło łącznie 379 osób.
Wydarzenie to od wieku budzi wielkie kontrowersje i jest różnie oceniane przez historyków zajmujących się II RP. Z jednej strony była to bowiem próba ratowania kraju pogrążonego w kryzysie polityczno-gospodarczym zainicjowana przez "ojca niepodległości" rozczarowanego działaniami kolejnych gabinetów; z drugiej - przykład krwawego puczu wymierzonego w legalne, demokratycznie wybrane władze, którego konsekwencją było zaprowadzenie w Polsce 13-letnich autorytarnych rządów.
Most Poniatowskiego - współczesne wyzwania
W równo 100 lat po tamtych doniosłych wydarzeniach, Most Poniatowskiego nadal zdobi serce Warszawy łącząc ścisłe centrum miasta z Saską Kępą, jednak mierzy się dziś z zupełnie innymi wyzwaniami. Można wręcz powiedzieć, że miejsce to znów czeka na "przewrót", który tym razem uzdrowi sytuację pod przeprawą, gdzie od 3 lat trwa przedłużający się remont. Piesi gubią się w rozkopanych przestrzeniach pod mostem, a okoliczni mieszkańcy narzekają na ciągłe utrudnienia.
Niestety, na razie nic nie zapowiada rychłego końca prac.
- Chcemy zakończyć prace jak najszybciej, ale nie chcę podawać konkretnego terminu, bo to obiekt zabytkowy i w czasie remontu wielokrotnie przekonaliśmy się, że konieczność wykonania dodatkowych prac pojawia się w momencie, gdy np. odkryjemy wierzchnie warstwy. W tym momencie analizujemy m.in. konieczność dodatkowego wzmocnienia przyczółku wschodniego na wysokości ul. Wioślarskiej - przekazał nam Jakub Dybalski, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich.
Z kolei na samej przeprawie od lat wielkie emocje budzi sześć fotoradarów znajdujących się w ciągu ulicy. Ustawione są one po 3 w obu kierunkach - a właściwie były, bo od końca kwietnia jeden z fotoradarów został przeniesiony na róg Grochowskiej i Zamienieckiej, gdzie w styczniu doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął sześcioletni chłopiec. Pozostałe 5 urządzeń również ma zniknąć, bo docelowo mają zostać zastąpione przez odcinkowy pomiar prędkości (OPP). Kiedy do tego dojdzie, jeszcze nie wiadomo:
- W tym momencie podpisaliśmy umowę z wykonawcą OPP w tunelu Wisłostrady i przygotowujemy się do przetargu na OPP na Moście Poniatowskiego, który zastąpi tam fotoradary - informuje Jakub Dybalski.
Wraz z uruchomieniem OPP zakończy się wieloletni konflikt o lokalizację jaskrawych, żółtych fotoradarów na zabytkowym moście, które od dawna były solą w oku wojewódzkiego konserwatora zabytków.
Most Poniatowskiego - utrudnienia: