Spis treści
Trzaskowski bezpieczny, inicjatorzy referendum przegrali
Prezydent Warszawy może odetchnąć. Maciej Wilk, lider Stołecznej Operacji Referendalnej, ogłosił na konferencji prasowej definitywną porażkę swojej inicjatywy, która miała na celu zorganizowanie referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego i Rady Miasta.
Działaczom nie udało się przekroczyć ustawowego progu 132 tys. podpisów. To przekreśla szanse na zapowiadany przez nich efektowny finał kampanii. Zespół Macieja Wilka zdołał zgromadzić ostatecznie 111 tys. deklaracji poparcia.
Dwa miesiące zbiórki nie wystarczyły. Wynik poniżej oczekiwań
Akcja ruszyła w drugiej połowie lipca. Początkowo jej pomysłodawcy chwalili się dynamicznym wzrostem poparcia. W połowie sierpnia deklarowali zebranie 40 tys. podpisów, a miesiąc później liczba ta miała oscylować wokół 100 tys.
W finałowym tygodniu mówiono o „grubo ponad 100 tys.” zgromadzonych formularzy, jednak bez podawania precyzyjnych danych. Organizatorzy wyjaśniali, że utajnienie wyniku miało zapobiec demobilizacji popierających ich osób. Setki tysięcy kart trafiły do kilkunastu warszawskich dzielnic, a wolontariusze zbierali głosy na ulicznych stoiskach. To jednak nie pomogło w osiągnięciu celu. Przez ostatnie dwa tygodnie udało się pozyskać jedynie 11 tys. nowych podpisów.
Zgodnie z prawem, aby zorganizować lokalne referendum z woli mieszkańców, poparcie musi wyrazić minimum 10 proc. uprawnionych do głosowania. W Warszawie ten próg to blisko 132 tys. ważnych podpisów. Na ich zdobycie komitet miał dokładnie 60 dni.
Gdy zbiórka nie przynosi wymaganej liczby głosów, żadna weryfikacja nie jest w stanie tego odmienić. Kontrola formularzy mogłaby jedynie obniżyć ten wynik, w przypadku znalezienia błędów w deklaracjach.
Gdyby ktoś w przyszłości chciał ponownie podjąć próbę odwołania prezydenta Trzaskowskiego, cała procedura zbierania podpisów musiałaby ruszyć od początku.
Organizatorzy obwiniają polityków, czas i procedury
Inicjatorzy akcji tłumaczą fiasko kilkoma czynnikami. Zwracają uwagę na niefortunny, wakacyjny start kampanii, rygorystyczny termin ustawowy, niemożność zbierania podpisów drogą elektroniczną oraz skomplikowane wymogi formalne dla tradycyjnych formularzy.
Lider SOR stwierdził podczas spotkania z dziennikarzami: „Nie spotkaliśmy się wśród warszawskich środowisk z zainteresowaniem i chęcią pomocy w organizacji referendum. Jestem szczególnie zaskoczony, że opozycyjne partie polityczne stały z boku całej tej inicjatywy. Jestem szczególnie rozczarowany PiS-em. Cóż, wygląda na to, że odpowiada im prezydent Rafał Trzaskowski. Niemniej jeden dumny z naszej inicjatywy i odzewu zwykłych mieszkańców”.
Mimo to twórca inicjatywy podkreśla, że kampania odegrała istotną rolę w pobudzeniu do działania zarówno mieszkańców stolicy, jak i lokalnych polityków.
Radni przewidywali fiasko akcji przeciwko Trzaskowskiemu
Jeszcze w trakcie trwania zbiórki wielu lokalnych samorządowców i polityków z Wiejskiej powątpiewało w sukces inicjatywy. Podkreślali oni, że samo kolportowanie olbrzymiej liczby kart nie gwarantuje ich wypełnienia i powrotu do organizatorów.
Wypowiadając się dla „Super Expressu”, Dorota Łoboda, radna z ramienia KO, nie kryła sceptycyzmu, mówiąc: „Referendum nie będzie, nie wierzę w to. I nie wierzę w liczby podpisów, które podają organizatorzy”.
Radny KO Piotr Wertenstein-Żuławski skomentował sytuację dla tego samego dziennika, zauważając, że rezultat nie jest dla niego zaskoczeniem. Zwrócił uwagę na brak entuzjazmu na ulicach i puste stoiska. Podkreślił również mocną pozycję prezydenta, przypominając jego dwa zwycięstwa w pierwszej turze wyborów.
Oprócz grupy Macieja Wilka, finał kampanii rozczarował opozycję z Lewicy, Miasto Jest Nasze oraz PiS. Działacze ci, w wywiadach dla „SE”, przyznawali, że liczyli na pomyślny finał zbiórki. Według nich referendum mogłoby wywołać lawinę zmian, pozbawiając Trzaskowskiego stanowiska i osłabiając Koalicję Obywatelską, która obecnie posiada samodzielną większość w Radzie Warszawy.
Referendum odwołane, nowe plany Wilka
Brak wymaganego poparcia definitywnie blokuje zwołanie referendum. Warszawiacy nie udadzą się do punktów wyborczych, a Rafał Trzaskowski oraz miejscy radni pozostaną na swoich stanowiskach. Miesiące działań w ramach SOR można uznać najwyżej za formę ostrzeżenia dla obecnych władz.
Maciej Wilk poinformował o przekształceniu komitetu z operacji referendalnej w Stołeczną Organizację Rozwoju. Nowy podmiot zamierza włączyć się w nurt stołecznego życia politycznego i społecznego.