Spis treści
Pożar na budowie w warszawskiej Białołęce 18.03.2026
Ogień błyskawicznie objął zewnętrzną część nowo wznoszonego obiektu na warszawskiej Białołęce. Gęste chmury ciemnego dymu można było dostrzec nawet z centralnych dzielnic stolicy. Do walki z żywiołem skierowano dziewięć zastępów straży pożarnej.
W wyniku zdarzenia ucierpiał operator maszyny budowlanej, którego przetransportowano do placówki medycznej. Sytuacja została szybko opanowana, a ratownicy skupiają się obecnie na dogaszaniu pogorzeliska oraz dokładnym sprawdzaniu całego terenu inwestycji.
Dramat rozegrał się w środę w godzinach popołudniowych w rejonie ulicy Portowej. Jak poinformowała młodsza kapitan Karolina Jaworska z mazowieckiej straży pożarnej, płomienie trawiły głównie elewację wznoszonego bloku. Okoliczni mieszkańcy i przechodnie relacjonowali potężne zadymienie, które niemal całkowicie przysłoniło widoczność na placu robót budowlanych.
- Jak przyjechałem, to dopiero zaczął się palić. To był czarny, bardzo duży dym – aż nie było widać miejsca, w którym siedzi operator dźwigu – relacjonował naszemu reporterowi jeden z nich.
Służby ratunkowe sprawnie wyprowadziły w bezpieczne miejsce dwudziestu robotników, a dodatkowo ewakuowano dwoje ludzi z przyległego budynku. Największy koszmar przeżył jednak pracownik obsługujący żuraw, który przez dłuższą chwilę nie mógł samodzielnie wydostać się ze swojego stanowiska pracy na wysokości.
- On tam jest, nic mu się nie stało, bo widać, że się porusza, ale na pewno jest zadymiony i słabo z nim, bo teraz próbują go stamtąd ściągnąć – relacjonował na bieżąco nasz świadek.
Co doprowadziło do wybuchu ognia na Białołęce?
Tuż po godzinie piętnastej aspirant Łukasz Wujek ze stołecznej straży pożarnej oficjalnie przekazał informację o zlokalizowaniu głównego źródła ognia. Obecnie trwają ostatnie prace zabezpieczające i weryfikacja pogorzeliska. Jeden z obserwatorów zdarzenia zasugerował, że płomienie pojawiły się początkowo w dolnych partiach konstrukcji, a żywioł drastycznie przybrał na sile zaraz po wybuchu butli.
- Ogień zaczął się palić na dole, wybuchły butle. To jest świeżo budowany blok, prawdopodobnie było tam dużo butli i od tego wszystko się zaczęło. Najpierw pojawił się dym, a potem wybuchy – wybuchało bardzo dużo butli – mówił mężczyzna naszemu reporterowi.
Teren incydentu zabezpieczają służby ratownicze, w tym zastępy strażaków, funkcjonariusze policji oraz załoga karetki pogotowia. Dokładne przyczyny powstania ognia będą teraz przedmiotem szczegółowego śledztwa.
Współpraca: Piotr Durys, Radio Eska.
Zdjęcia z pożaru na Białołęce z 18 marca 2026 roku można zobaczyć w galerii poniżej: