Groźny wypadek na S8. Auto niemal zawisło na barierach nad trasą

Na warszawskim Bemowie doszło do mrożącego krew w żyłach wypadku. Samochód zawisł na barierach wiaduktu, z którego zsunął się tuż nad trasą S8, a spadające odłamki trafiły w inne auto. Według początkowych ustaleń to cudzoziemiec za kierownicą toyoty zignorował czerwone światło na skrzyżowaniu Lazurowej z al. Obrońców Grodna.

Obcokrajowiec zignorował czerwone światło w Warszawie?

Do tego bardzo niebezpiecznego wypadku doszło w czwartek, 17 września, w rejonie warszawskiego Bemowa, mniej więcej o godzinie 20:40. Zdarzenie miało miejsce na wyższym poziomie węzła drogowego, w punkcie, w którym ulica Lazurowa przecina się z al. Obrońców Grodna. Bezpośrednio pod tym skrzyżowaniem przebiega ruchliwa trasa ekspresowa S8.

Jak wstępnie ustaliła policja, kierowca samochodu osobowego marki Toyota wjechał na skrzyżowanie, nie zważając na sygnalizator świetlny nadający sygnał czerwony. W efekcie jego samochód zderzył się z białym BMW. To pojazd służący na co dzień do przewozu osób. Siła zderzenia była ogromna – na tyle, że BMW zostało zepchnięte ze swojego pasa ruchu. Wbiło się ono w słupki oddzielające drogę od chodnika, przejechało wprost przez pas dla pieszych i zatrzymało się na barierkach ochronnych na wiadukcie. Auto w niekontrolowany sposób zawisło, niemal pod kątem prostym, nad drogą szybkiego ruchu S8, przyprawiając o gęsią skórkę wszystkich świadków.

To jednak nie był koniec kłopotów, ponieważ kawałki rozbitych samochodów, które poleciały w dół, uszkodziły przejeżdżającego akurat pod wiaduktem Mercedesa.

Zwisające auto zabezpieczały służby na Bemowie

Na miejsce zdarzenia natychmiast wysłano odpowiednie jednostki: straż pożarną, zespoły pogotowia ratunkowego oraz oczywiście policję. Do akcji zaangażowano m.in. dwa zastępy strażaków. Największym wyzwaniem dla służb było stabilne zabezpieczenie wbitego w barierki BMW, tak aby w żadnym wypadku pojazd nie spadł na drogę biegnącą w dole wiaduktu. Niezbędne okazało się wezwanie na miejsce pojazdu specjalistycznego, by strażacy w bezpieczny sposób mogli zdjąć rozbite auto z konstrukcji.

Obaj kierowcy biorący udział w głównym zderzeniu zostali na miejscu przebadani przez personel medyczny. Co zaskakujące przy takich zniszczeniach, nie musieli oni trafić do szpitala i zakończyło się na badaniach przeprowadzonych na ulicy.

Monitoring z Lazurowej i Obrońców Grodna wyjaśni wypadek

Teraz policjanci z Bemowa przystąpili do żmudnego procesu ustalania tego, co dokładnie miało tu miejsce i kto zawinił. Teren zabezpieczono od razu po przybyciu. Ocenie poddane zostanie to, kto w momencie zderzenia mógł cieszyć się na skrzyżowaniu zielonym światłem dla swojego kierunku ruchu. Funkcjonariusze przeanalizują w związku z tym materiały pochodzące z kamer miejskich oraz wideorejestratorów samochodowych. Dużą rolę odegrają tu zeznania bezpośrednich świadków i samych uczestników czwartkowej stłuczki. Sprawdzane będą także prędkości obu aut oraz sam przebieg najeżdżania na siebie poszczególnych wozów.

Utrudnienia w kierunku Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie

Ze względu na konieczność poprowadzenia bezpiecznej akcji ratowniczo-zabezpieczającej, całkowicie zamknięto ruchliwy odcinek ulicy, prowadzący m.in. w stronę gmachów Wojskowej Akademii Technicznej. W rejonie zderzenia – obejmującym fragmenty ul. Lazurowej i samej alei Obrońców Grodna – powstały więc bardzo poważne utrudnienia.

Miejsce, gdzie doszło do tego niezwykłego zderzenia, to nad wyraz zapracowany odcinek dróg wokół trasy S8. Węzeł stanowi niezwykle istotne łączenie ruchu odbywającego się na terenie Bemowa z całą autostradą, w tym z drogami kierującymi w stronę odcinka A2. Przez to tego typu paraliż drogowy niezwykle szybko zaczyna tworzyć ogromne zatory, rozlewające się na dalsze rejony po tej stronie Warszawy.

Kierowca ciężarówki zepchnął auto na pobocze.