Takiego procesu wcześniej nie było
Katarzyna Ankudowicz to aktorka znana z popularnych telewizyjnych seriali takich jak "Mamuśki", "Pierwsza miłość", "O mnie się nie martw" czy - przed laty - "Bulionerzy". W niedawnym wywiadzie dla Plejady 45-letnia gwiazda ekranu wróciła do sprawy procesu sądowego, jaki przed laty wytoczyła zarówno Skarbowi Państwa, jak i miastu stołecznemu Warszawa.
Pozew dotyczył smogu i złego stanu powietrza w stolicy, które pogłębiało problemy zdrowotne aktorki.
- Chorowałam od dziecka na choroby układu oddechowego, miałam podejrzenie astmy. Moje bieganie dla zdrowia kończyło się kłopotami ze zdrowiem właśnie z powodu złej jakości powietrza - mówi w wywiadzie.
Aktorka przez lata walczyła z problemem na własną rękę, stosując metodę, którą określilibyśmy dawniej jako "pracę u podstaw":
- Gdy widziałam, że ktoś stoi na chodniku z włączonym silnikiem, pukałam w szybę i prosiłam, by go wyłączył. Starałam się bezpośrednio uświadamiać ludzi na temat smogu. Chciałam, żeby więcej mówiło się o tym, jak wielki wpływ na nasze zdrowie ma to, że wdychamy zanieczyszczone powietrze.
W końcu jednak zdecydowała się wstąpić na oficjalną drogę sądową i za namową zaprzyjaźnionego prawnika złożyła bodaj pierwszy tego typu pozew w Polsce (przynajmniej wśród gwiazd).
Jak się okazało, wywołało to mieszane odczucia w jej środowisku:
- Nie chodziło mi o żadne pieniądze, tylko o to, by nagłośnić ten problem. Gdy ogłosiłam, że pozywam smog, część osób ze środowiska artystycznego myślała, że zwariowałam. Namawiałam różne osoby, by przyłączyły się do tej akcji, ale wiele z nich bało się, że będzie miała ona wymiar polityczny. A to przecież nie było wymierzone w konkretny rząd, tylko we wszystkie dotychczasowe rządy, które nic z tym nie robiły - podkreśla aktorka.
Na jakim etapie jest sprawa Ankudowicz kontra władze?
Z czasem jednak do złożenia analogicznych pozwów udało się aktorce namówić inne znane osobistości - m.in. reportażystę Mariusza Szczygła, czy inną gwiazdę ekranu - Grażynę Wolszczak. W międzyczasie 300 osób złożyło również pozew zbiorowy w tej samej sprawie.
Jak dalej potoczyły się te sprawy? Okazuje się, że Katarzyna Ankudowicz wygrała w pierwszej instancji, ale walka w sądach utknęła na długie lata. - Jedyny prawomocny wyrok to sprawa Grażyny Wolszczak, reszta czeka na decyzję Sądu Najwyższego.
Zdaniem aktorki swój udział w zamrożeniu spraw miał były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, za którego epoki w resorcie sprawy ucichły. Od kiedy Zjednoczona Prawica straciła władzę, sprawy jednak - wedle słów aktorki - nadal są w toku i czekają na ostateczne rozstrzygnięcie.