Koszmar czwórki dzieci w Żyrardowie. Dwulatek miał połamane kości. Otrzymali pomoc dzięki jednemu telefonowi

Bicie, kopanie, wyzwiska, a do tego brak jedzenia i leków. Tak według śledczych wyglądała codzienność czwórki dzieci w jednym z mieszkań w Żyrardowie. Najmłodsze z nich to zaledwie ośmiomiesięczne niemowlę. Koszmar przerwała dopiero anonimowa informacja przekazana policji.

Budynek sądu w Żyrardowie. Na wstawce dłonie dziecka za matową szybą. O dramacie czwórki dzieci czytaj w Eska Warszawa.
Autor: Shutterstock, Prokuratura Okręgowa w Płocku/ Materiały prasowe

Tym razem ktoś zareagował. Wystarczył jeden, anonimowy sygnał, by do żyrardowskiego mieszkania wkroczyli funkcjonariusze. Szczegóły tego, co działo się tam przez wiele miesięcy, wywołują ciarki na plecach.

W lokalu znajdowała się czwórka dzieci: 11-letnie, 8-letnie, 2-letnie oraz niespełna roczne, ośmiomiesięczne niemowlę. Jak ustalili śledczy, piekło maluchów trwało od października 2023 roku do czerwca roku bieżącego. Zamiast zapewnienia bezpieczeństwa i opieki, najmłodsi doświadczali przemocy, zarówno fizycznej, jak i psychicznej.

Z doniesień wynika, że 34-letnia matka miała stosować wobec własnych dzieci drastyczne metody – bicie, szarpanie i kopanie połączone z krzykiem, a także odmawianie im pożywienia oraz niezbędnych lekarstw.

Dramat 2-latka. Miał połamane kości, które zrosły się same

Najbardziej szokujące są informacje dotyczące dwulatka. Dziecko miało być krzywdzone w tak bezlitosny sposób, że doznało złamań kości, a mimo to nikt nie zapewnił mu na czas pomocy medycznej.

– 2-latek na skutek działań przemocowych doznał poważnych obrażeń ciała, m.in. w postaci złamań kości, które samoistnie zrosły się – przekazał prokurator Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Zarzuty krzywdzenia małoletnich usłyszał również 33-letni partner kobiety. Obydwoje są obywatelami Ukrainy. Mężczyzna odpowie za znęcanie się nad bezbronnymi dziećmi, które z uwagi na wiek nie były w stanie się sprzeciwić.

Niewykluczone, że ten dramat toczyłby się nadal, gdyby nie zdecydowana postawa anonimowej osoby. To właśnie to zgłoszenie stało się impulsem do podjęcia natychmiastowych działań przez policję.

Dzieci w pieczy zastępczej. Matka w areszcie

W wyniku interwencji cała czwórka rodzeństwa została odseparowana od opiekunów. Na mocy decyzji Sądu Rejonowego w Żyrardowie dzieci trafiły do pieczy zastępczej, gdzie znajdują się do tej pory.

34-letnia matka została tymczasowo aresztowana na okres trzech miesięcy. Jej partnerowi nie ograniczono wolności, ale objęto go dozorem policyjnym. Nałożono na niego zakaz zbliżania się do dzieci na odległość mniejszą niż 100 metrów oraz zakaz jakichkolwiek kontaktów. Nie wolno mu także opuszczać terytorium Polski.

Postępowanie w tej bulwersującej sprawie nadal trwa. Jak udało się ustalić, śledztwo jest w toku, a czas jego prowadzenia został wydłużony. Za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, 34-latce grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat, natomiast jej partnerowi – do 8 lat.

Koszmar czwórki maluchów dobiegł końca dzięki jednemu telefonowi od kogoś anonimowego. Przypadek z Żyrardowa dobitnie pokazuje, jak ogromne znaczenie ma odpowiednia reakcja w sytuacji, gdy podejrzewamy, że komuś dzieje się krzywda. Reagujmy, nie bądżmy obojętni.

Rozmowa z St. post. Klaudia Węcłaś II Wicemiss Polski