- Małe dziecko odniosło obrażenia w placówce i musiało zostać przetransportowane do placówki medycznej.
- Pracująca tam 35-latka usłyszała zarzuty prokuratorskie. Zaprzecza swojej odpowiedzialności za ten incydent.
- Podejrzana otrzymała środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego oraz ścisły zakaz komunikowania się z rodziną poszkodowanej.
Dramat na Targówku. Dziecko z urazem głowy w szpitalu
Cała sytuacja ujrzała światło dzienne po interwencji matki poszkodowanej, która w połowie sierpnia zgłosiła sprawę organom ścigania. Kobieta poinformowała mundurowych o poważnych ranach głowy, jakich jej pociecha doznała w trakcie pobytu w placówce. Obrażenia okazały się na tyle niebezpieczne, że lekarze zdecydowali o konieczności natychmiastowej hospitalizacji dziewczynki.
Funkcjonariusze błyskawicznie przystąpili do działania, zabezpieczając nagrania z kamer monitoringu znajdujących się na terenie budynku. Zgromadzony materiał wideo został przekazany do wnikliwej analizy specjalistom. Kryminalni zabrali ze sobą również wszelkie dokumenty kadrowe i organizacyjne, a także przeprowadzili przesłuchania dyrekcji oraz pracowników obecnych na miejscu zdarzenia.
Polecany artykuł:
Biegły lekarz wydał opinię
Do rąk śledczych trafiła kompletna historia leczenia poszkodowanej pacjentki. Specjalista z zakresu medycyny sądowej przeanalizował te dokumenty i na ich podstawie ocenił dokładny stopień uszczerbku na zdrowiu. Z wydanej ekspertyzy jasno wynika, że urazy spowodowały obrażenia powyżej 7 dni.
Mundurowi podjęli decyzję o zatrzymaniu 35-letniej pracownicy odpowiedzialnej za grupę. Prokurator zapoznał się ze zgromadzonymi dotychczas dowodami i zdecydował się sformułować dwa zarzuty wobec podejrzanej kobiety.
Opiekunka nie przyznaje się do winy
Przedstawiciele prokuratury zarzucają jej nieumyślne sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia dla życia lub poważnego uszczerbku na zdrowiu podopiecznej. Dodatkowo ciąży na niej zarzut doprowadzenia do faktycznych obrażeń ciała w sposób nieintencjonalny.
Podejrzana stanowczo odrzuca oskarżenia o doprowadzenie zdarzenia. Złożyła szczegółowe zeznania, w których zaprezentowała śledczym odmienny przebieg dnia.
Wobec kobiety zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego do czasu zakończenia postępowania. Nałożono na nią również bezwzględny zakaz nawiązywania kontaktów z bliskimi poszkodowanej, a także z osobami zatrudnionymi w tej samej placówce.
Ratusz kontroluje żłobek. Kobieta może trafić do więzienia
Niezależnie od toczącego się śledztwa, władze dzielnicy rozpoczęły własny audyt w żłobku. Urzędnicy weryfikują standardy bezpieczeństwa oraz codzienne procedury opieki nad najmłodszymi. Za popełnienie opisanych czynów grozi maksymalna kara do roku pozbawienia wolności.