Mąż zamordowanej 37-letniej Darii oskarża służby. Rodzina została bez pomocy

Daniel, mąż 37-letniej Darii, która zginęła z rąk nożownika w szkole w Leszczydole-Nowinach, w mocnych słowach ocenia działania służb. Mężczyzna zdradził, że obiecane wsparcie psychologiczne do nich nie dotarło, a o szczegółach tragedii dowiadywał się z mediów. Ojciec samotnie wychowujący teraz dwóch synów przyznaje, że jego świat całkowicie się zawalił. W internecie zorganizowano zbiórkę funduszy na wsparcie dla rodziny zamordowanej kobiety.

Atak nożownika w Leszczydole-Nowinach. Nie żyje 37-letnia Daria

Do tragicznych wydarzeń doszło w czwartek, 8 października, w miejscowości Leszczydół-Nowiny na terenie województwa mazowieckiego. Piętnastoletni Wiktor, który w przeszłości uczył się w miejscowej placówce, wtargnął do budynku z nożem i rzucił się na przypadkowe osoby. Napastnik ranił łącznie troje ludzi, a obrażenia jednej z nich okazały się śmiertelne. Ofiarą śmiertelną tego bestialskiego czynu została 37-letnia Daria, pracująca jako szkolna woźna.

Daniel, mąż ofiary, w wywiadzie dla dziennika „Fakt" stanowczo skrytykował postępowanie odpowiednich organów. Mężczyzna podkreślił, że o dramatycznych zajściach w placówce dowiadywał się przede wszystkim ze środków masowego przekazu, narzekając na kompletny brak informacji od interweniujących funkcjonariuszy. W momencie ataku przebywał w pracy w Warszawie, ale natychmiast po otrzymaniu tragicznych wieści udał się na miejsce. Niestety, po dotarciu nie doczekał się żadnych wyjaśnień od pracujących tam służb.

- Moja żona leżała w szkole. Nie wiedziałem, ile razy została ugodzona, czy otrzymała ciosy w głowę, czy w serce. Nie dostałem kompletnie żadnych informacji. Nawet mnie do niej nie wpuścili

Wdowiec stanowczo zaprzecza również informacjom przekazywanym przez media na temat pomocy, jaką rzekomo otrzymała jego rodzina.

- W telewizji podawali, że nasza rodzina jest otoczona opieką psychologa. Gadali bzdury. Nikt się nawet u nas nie pojawił

Osieroceni synowie zamordowanej woźnej. Zbiórka w internecie

Sytuację pogarsza fakt, że ofiara brutalnego ataku pozostawiła dwójkę dzieci – dwóch chłopców.

- Zostałem teraz sam z dwójką dzieci. Całe moje życie wywróciło się o 180 stopni. Zabił mi ukochaną żonę i zabrał matkę moim synom

Pan Daniel w rozmowie z „Faktem" przyznał, że jego młodsze dziecko nie jest jeszcze świadome tragicznych wydarzeń, podczas gdy starszy syn bardzo mocno przeżywa tę stratę. Mąż zamordowanej oczekuje najsurowszego możliwego wyroku dla nożownika. Dodał również, że jego żona kojarzyła 15-latka, ale nigdy by nie przypuszczała, że chłopak z takimi intencjami wejdzie na teren placówki edukacyjnej.

W sieci rozpoczęto już zbiórkę funduszy, której celem jest wsparcie finansowe rodziny zmarłej woźnej. Do momentu opublikowania tego tekstu udało się zgromadzić kwotę prawie 100 tysięcy złotych.

Brutalny atak w szkole podstawowej. Napastnik miał 15-lat

ROLKI