Spis treści
- Gentryfikacja kosztem życia seniorów? Mieszkańcy Pragi Północ mówią „nie”
- Emeryci o podwyżkach: „Nie mamy już z czego zapłacić”
- Podwyżki za lokalizację, bo blisko metra
- Czynsz w strefie centralnej może wzrosnąć nawet o ponad 20 proc.
- Lokatorzy oburzeni: „Płacimy więcej za ruinę w dobrej lokalizacji”
- Lokatorzy proponują: Nowe opłaty tylko dla najbogatszych inwestycji
Gentryfikacja kosztem życia seniorów? Mieszkańcy Pragi Północ mówią „nie”
Przed urzędem dzielnicy przy ul. Kłopotowskiego 15 na warszawskiej Pradze-Północ zebrał się w połowie października tłum mieszkańców kamienic komunalnych. Protestowali oni przeciwko planom ustanowienia w ich okolicy tzw. strefy centralnej, co wiązałoby się z zauważalnym wzrostem czynszów – szacowanym na 10, a nawet 20 procent. Starsi lokatorzy jasno komunikują, że kolejnych obciążeń finansowych po prostu nie udźwigną.
Inicjatorem manifestacji był Komitet Obrony Praw Lokatorów. Organizacja ta kategorycznie sprzeciwia się, by duża część Pragi została automatycznie przypisana do droższej strefy centralnej.
Część protestujących jest zdania, że drastyczny wzrost opłat ma na celu pozbycie się uboższych mieszkańców z terenów, które stają się coraz atrakcyjniejsze dla deweloperów. W ich opinii, gentryfikacja Pragi dokonuje się bez ich zgody, wręcz przy ich wyraźnym oporze.
Na placu zgromadzili się głównie seniorzy oraz ci, którzy od wielu dekad zamieszkują praskie lokale komunalne. Przynieśli ze sobą rachunki za czynsz i głośno opowiadali o opłakanym stanie budynków, które od lat czekają na porządny remont.
Emeryci o podwyżkach: „Nie mamy już z czego zapłacić”
Dla manifestujących kwestia stref czynszowych nie jest błahą dyskusją nad urzędowymi papierami. W grę wchodzą podwyżki rzędu kilkuset złotych miesięcznie. Wielu emerytów już dziś oddaje na czynsz od połowy do prawie trzech czwartych swoich mizernych dochodów.
- Ja płacę aż 80 proc. mojej emerytury. Za 35 m kw muszę zapłacić 2092 zł, a moja emerytura wynosi tylko 2350 zł. Jeżeli mi podniosą opłaty, całość pójdzie na pokrycie czynszu. Nie będę miała na nic innego, ani leki, ani media. Będę siedzieć po ciemku i umierać. Jestem przerażona
– alarmuje w wywiadzie dla „Super Expressu” 68-letnia Marzena Olkiewicz, mieszkanka Pragi-Północ.
W tłumie nieustannie przewijało się to samo pytanie: skąd brać na wyższe opłaty, skoro lokatorzy już teraz muszą odmawiać sobie ogrzewania, niezbędnych leków i podstawowych artykułów?
Ludzie boją się, że nawet niewielka podwyżka szybko wpędzi ich w pętlę długów. Zaległości to z kolei widmo wezwań do zapłaty, spraw sądowych i paraliżującego strachu przed eksmisją. Dla starszych osób sam strach przed utratą dachu nad głową jest nie do zniesienia.
- Oni chcą nas zmusić do tego, żebyśmy sami rezygnowali naszych mieszkań. Ale nie pozwolimy na to. Dlatego zrzeszamy się w stowarzyszenia, aby walczyć o nasze prawa
– zaznacza Dorota Siedlecka.
Podwyżki za lokalizację, bo blisko metra
Punktem zapalnym jest nowy Wieloletni Program Gospodarowania Mieszkaniowym Zasobem Warszawy, zaplanowany na lata 2026–2032. Określa on politykę czynszową oraz zasady remontów i zarządzania lokalami miejskimi, a Rada Warszawy uchwaliła go na jesieni 2026 roku.
Polityka czynszowa stolicy opiera się na podziale na trzy strefy:
- centralną,
- miejską,
- peryferyjną.
Do tej pory Praga-Północ nie znajdowała się w strefie centralnej. Jednakże nowe plany zakładają, że włączona do niej zostanie przynajmniej część tej dzielnicy, a dokładne granice mają ustalić lokalni radni.
Właśnie to przyprawia lokatorów o ból głowy. Podejrzewają, że im bliżej metra i modnych terenów inwestycyjnych, tym większa szansa na znalezienie się w drogiej strefie. Manifestacja była sygnałem ostrzegawczym dla urzędników, mającym na celu powstrzymanie nadchodzących podwyżek.
Czynsz w strefie centralnej może wzrosnąć nawet o ponad 20 proc.
Stawka bazowa czynszu wynosi obecnie 13,55 zł za metr kwadratowy. Przypisanie do strefy centralnej oznacza doliczenie 10 proc., co podnosi cenę do około 14,91 zł za metr. Choć z pozoru 1,4 zł to niewiele, w przeliczeniu na cały miesiąc to potężny cios dla portfela emeryta.
Dla 50-metrowego mieszkania różnica między obecną strefą miejską a centralną to około 67,75 zł miesięcznie, co daje ponad 800 zł w skali roku.
Jeszcze dotkliwiej odczują to osoby mieszkające w strefie peryferyjnej, gdzie stawka wynosi 12,20 zł (obniżona o 10 proc. od bazowej). Jeśli takie lokum trafi od razu do strefy centralnej, opłata wzrośnie o około 2,71 zł za metr. Dla 50-metrowego lokalu oznacza to wydatek większy o ponad 135 zł na miesiąc – to skok o przeszło 20 proc.! Do tego doliczyć trzeba przecież inne opłaty i potencjalne podwyżki samej stawki bazowej.
Lokatorzy oburzeni: „Płacimy więcej za ruinę w dobrej lokalizacji”
Największy sprzeciw budzi powiązanie opłat z lokalizacją. Mieszkańcy nie mogą zrozumieć, dlaczego bliskość stacji metra miałaby drastycznie podnieść koszt wynajmu, skoro ich mieszkania są w opłakanym stanie.
Na Pradze nierzadki jest widok, gdzie luksusowo odrestaurowane kamienice sąsiadują z ruderami. Grzyb na ścianach, przeciekające okna, piece węglowe i wspólne toalety na klatkach to wciąż codzienność wielu osób. Protestujący alarmują, że w budynkach odpada tynk, instalacje grożą pożarem, a na remont czeka się latami.
- Kocham Pragę, chciałbym tu zostać, ale moja kamienica, Kępna 8, jest obrzydliwa. To najokrutniejszy budynek jaki znam. Jest bród, syf, od trzech tygodni proszę o posprzątanie klatki. Wszystko sobie w mieszkaniu sami zrobiliśmy! Za mieszkanie płacimy 1,5 zł. Ja nawet dam 2 tys. zł, ale niech dzielnica w ogarnie chociaż elewację. Ja się wstydzę zapraszać znajomych!
– żali się pani Zenobia Adamczewska.
- U mnie w budynku nie ma ogrzewania, nie ma ciepłej wody, wszystko w mieszkaniu robiłam na własny koszt. Administracja w niczym mi nie pomogła. Okna, drzwi, podłogi, wszystko musiałam robić z własnej kieszeni
– wtóruje jej Janina Patrowicz.
Podwyższenie czynszu wcale nie wiąże się z automatycznym remontem mieszkania. Mieszkaniec płaci więcej za sam prestiż ulicy, nawet jeśli wciąż zmuszony jest do korzystania ze wspólnej toalety na półpiętrze.
Lokatorzy proponują: Nowe opłaty tylko dla najbogatszych inwestycji
Komitet Obrony Praw Lokatorów wcale nie żąda całkowitej likwidacji strefy centralnej na Pradze. Wystosował natomiast propozycję, by objęła ona tylko te rejony, które zostały kompletnie odmienione i gdzie powstają najdroższe inwestycje mieszkaniowe.
Wskazano tu na przykład Port Praski, dokładnie okolice ulic Okrzei, Sierakowskiego, Krowiej i Wybrzeża Szczecińskiego.
Zdaniem mieszkańców komunalnych, deweloperskich apartamentowców nie można wrzucać do jednego worka z sypiącymi się miejskimi kamienicami. Co ważne, nowe stawki dotyczą tylko zasobu komunalnego, a nie prywatnych mieszkań. Protestującym zależy przede wszystkim na wyłączeniu starych budynków z droższej strefy.
Dokładne wytyczenie granic to dopiero przed urzędnikami, więc ostateczne rozstrzygnięcia jeszcze nie zapadły. Radni muszą zdecydować, czy uderzą po kieszeni szerokie grono najuboższych mieszkańców Pragi-Północ, czy ugną się i obejmą wyższym czynszem tylko wąski pas najbardziej nowoczesnej zabudowy.