Mokotów traci bazarek przy ul. Gotarda. Mieszkańcy i kupcy są wściekli

Targowisko przy ul. Gotarda na warszawskim Mokotowie może wkrótce przestać istnieć. Spółdzielnia, która dysponuje tym terenem, planuje budowę bloku mieszkalnego, a sprzedawcy dostali już wypowiedzenia. Choć los bazarku wydaje się przesądzony, lokalna społeczność nie poddaje się i zbiera podpisy pod petycją o uratowanie tego miejsca.

Co dalej z targowiskiem przy Gotarda na Mokotowie?

Plany likwidacji bazarku przy ulicy Gotarda na Mokotowie pojawiały się od dawna, ale teraz nabrały realnych kształtów. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Służewiec”, która zarządza tym terenem, zamierza wybudować w tym miejscu budynek mieszkalny. To oznacza koniec popularnego wśród okolicznych mieszkańców targowiska.

Mimo że inwestor nie uzyskał jeszcze pozwolenia na budowę, sprzedawcy już otrzymali wypowiedzenia. Zgodnie z decyzją spółdzielni, kupcy muszą opuścić zajmowany teren do 20 września.

Podczas wizyty na bazarze spotkaliśmy zasmuconych sprzedawców, którzy wciąż mają nadzieję na uratowanie targowiska. Zbierają podpisy pod petycją przeciwko likwidacji tego miejsca.

Pani Honorata (60 l.), prezentując dokument petycji, powiedziała, że inicjatywę poparło już ponad 300 osób – zarówno sprzedawców, jak i klientów. Z kolei inna kobieta pomagająca synowi na straganie wspomniała, że sprzeciw zamierza wyrazić także lokalna Rada Mieszkańców.

Sami kupcy zdają sobie sprawę z problemów targowiska. Kilka lat temu doszło tu do pożaru, w którym spłonęła część stoisk. Od tego czasu teren ten nie prezentuje się najlepiej i odstaje od współczesnych standardów.

Jeden z kupców, pan Wojtek Grobelny (32 l.) uważa, że konieczne są zmiany i poprawa estetyki, jednak nie zgadza się na całkowitą likwidację. Proponuje postawienie nowych pawilonów i usunięcie nieuczciwych handlarzy, przy jednoczesnym pozostawieniu legalnie działających sprzedawców.

Mieszkańcy Służewca przeciwni budowie bloku

Decyzja o likwidacji bazarku wywołuje ogromne oburzenie wśród klientów, w dużej mierze starszych mieszkańców Służewca. Dla wielu z nich jest to najważniejsze miejsce do robienia codziennych zakupów.

Pani Danuta (80 l.), stała klientka targowiska, wyznaje, że mieszka w okolicy od ponad trzydziestu lat i nie wyobraża sobie, gdzie teraz będzie kupować jedzenie. Ma nadzieję, że sprzedawcy będą mogli zostać przynajmniej do świąt.

Jeszcze ostrzej wypowiada się 81-letnia pani Krystyna Prohaska, która nie kryła zaskoczenia na wieść o zbliżającym się zamknięciu bazarku:

— Blok mamy w nosie, bazar jest doskonały, świeżo i tanio. Nie zabierajcie nam tego! — apeluje emerytka regularnie robiąca zakupy na rogu ulic Gotarda i Rzymowskiego.

Plan zagospodarowania Służewca Wschodniego dopuszcza nową inwestycję

Władze dzielnicy Mokotów zapytano o stanowisko w sprawie planowanej likwidacji. Rzecznik dzielnicy, Tomasz Keller, wyjaśnił, że zarząd dzielnicy odpowiada jedynie za pas drogowy ul. Gotarda, a pozostały teren należy do SM „Służewiec”. Poinformował również, że do Wydziału Architektury i Budownictwa na Mokotowie nie wpłynął żaden wniosek o pozwolenie na budowę w tym miejscu. Odesłał jednocześnie do odpowiedniego biura w stołecznym ratuszu. Według nieoficjalnych informacji taki wniosek mógł już zostać tam złożony. Spółdzielnia z kolei odmawia komentarza na temat swoich planów i nie odpowiedziała na przesłane pytania.

Rzecznik mokotowskiego ratusza podkreślił, że budowa bloków w tym miejscu jest zgodna z obowiązującym od 2009 roku planem zagospodarowania przestrzennego. Dokument przewiduje dla Służewca Wschodniego zarówno obiekty handlowe, jak i wielorodzinną zabudowę mieszkaniową, pod warunkiem przeznaczenia parterów pod lokale usługowe.

Oznacza to, że z formalnego punktu widzenia możliwa jest zarówno budowa bloku, jak i modernizacja istniejącego targowiska. Przeciwnicy nowej inwestycji argumentują, że na Mokotowie jest już wiele budynków mieszkalnych, podczas gdy lokalne bazarki znikają z mapy dzielnicy. Nie wszyscy też preferują zakupy w supermarketach, ceniąc produkty prosto od sprzedawców. Z drugiej strony, właściciel terenu ma prawo dysponować nim według własnego uznania. Ostateczny los bazarku przy Gotarda wciąż pozostaje zatem nierozstrzygnięty.

Bazarek przy rondzie Wiatraczna jest jak Tajwan. Klienci chodzą środkiem jezdni