Niezidentyfikowany obiekt w lesie na Mazowszu. Okazało się że to znów balony z papierosami
Pierwsze informacje o tajemniczym obiekcie, który spadł pod Mińskiem Mazowieckim, przekazała redakcja RMF FM. Nikomu na szczęście nic się nie stało. Do zdarzenia doszło w sobotę przed południem.
Jak przekazał w rozmowie z warszawa.eska.pl oficer prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Mińsku Mazowieckim mł. bryg. Kamil Płochocki, na miejscu czynności prowadzi policja, a zabezpieczają je właśnie strażacy. Oficer Prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Mińsku Mazowieckim st. sierż. Paula Antolak poinformowała natomiast, że obiekt pod kątem zawartości sprawdza obecnie grupa specjalistyczna.
Zgodnie z ustaleniami RMF do tegoż obiektu miała być bowiem dołączona "paczka". Według nieoficjalnych doniesień mediów może to być balon przemytniczy. Wskazywać na to mogą również zdjęcia, które znajdziecie w galerii. Polsat News podał, że drugi taki obiekt miał zostać znaleziony w powiecie sokólskim.
Wieczorem wszystko stało się jasne. To nie było nic wyjątkowego, tylko jeszcze jeden balon przemytniczy z papierosami, który przyleciał zza naszej wschodniej granicy. W lesie w Rudniku spadły balony przemytnicze z zawartością 4 tys. paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy - przekazała PAP w sobotę starszy sierżant Paula Antolak z Komendy Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim.