Spis treści
- Bogusław G. zaatakował Annę w Raszynie. Śledczy badają okoliczności zdarzenia
- Bogusław G. i Anna poznali się w Wietnamie. Prowadzili luksusowe życie
- Małżeństwo miało założoną Niebieską Kartę. Bogusław G. był wcześniej skazany
- Sprawca tragedii w Raszynie stracił pozwolenie na broń. Pistolet badają śledczy
Bogusław G. zaatakował Annę w Raszynie. Śledczy badają okoliczności zdarzenia
Tragedia, która rozegrała się 7 maja w Raszynie, poruszyła opinię publiczną w całym kraju. Według ustaleń śledczych Bogusław G. miał zabić swoją byłą żonę Annę na oczach dzieci. Do dramatu doszło około godziny 16 w mieszkaniu przy ulicy Mokrej. Mężczyzna przyszedł do lokalu wynajmowanego przez kobietę, a podczas spotkania oddał śmiertelny strzał w jej głowę. Kobieta zmarła na miejscu.
Po dokonaniu zbrodni Bogusław G. odjechał z Raszyna. Śledczy ustalili, że później pojawił się na cmentarzu w Prażmowie pod Piasecznem, gdzie odebrał sobie życie. Okoliczności całego zdarzenia bada prokuratura.
Bogusław G. i Anna poznali się w Wietnamie. Prowadzili luksusowe życie
Reporterzy programu TVN „Uwaga” ustalili, że Bogusław G. przez wiele lat mieszkał poza Polską. Pracował jako pilot samolotów pasażerskich i większość życia spędził za granicą. Wcześniej mieszkał m.in. we Francji oraz w Azji. To właśnie w Wietnamie około 18 lat temu poznał Annę. Para pobrała się, miała dziecko i przez długi czas prowadziła dostatnie życie. Do Polski wrócili dopiero wtedy, gdy mężczyzna miał ponad 60 lat.
Anna od ponad dwóch lat sprzedawała wietnamskie jedzenie na targowisku w Piastowie. Jej stoisko regularnie odwiedzali mieszkańcy okolicy.
- Sprzedawała sajgonki, które sama produkowała – mówił w programie "Uwaga" pan Robert, znajomy kobiety.
Małżeństwo miało założoną Niebieską Kartę. Bogusław G. był wcześniej skazany
Z ustaleń programu „Uwaga” wynika, że relacje w małżeństwie od dłuższego czasu nie układały się dobrze. Jedna ze znajomych Bogusława G. miała mówić o poważnych problemach między małżonkami. Zupełnie inaczej rodzinę wspominają jednak sąsiedzi, którzy twierdzą, że nigdy nie słyszeli awantur ani nie widzieli policyjnych interwencji. Śledczy potwierdzili jednak, że rodzinę objęto procedurą Niebieskiej Karty, a Bogusław G. został wcześniej skazany.
- W przeszłości Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie prowadziła postępowanie przeciwko Bogusławowi G. zakończone wniesieniem w dniu 11.09.2023 r. do Sądu Rejonowego w Pruszkowie aktu oskarżenia, w którym zarzucono mężczyźnie znęcanie się psychiczne i fizyczne nad małżonką i dwójką małoletnich dzieci. Prawomocnym wyrokiem z dnia 21 listopada 2024 r. mężczyzna został skazany na karę łączną pozbawienia wolności w wymiarze 5 miesięcy z warunkowym zawieszeniem na okres próby 2 lat - przekazał "Super Expressowi" prok. Piotr Skiba.
Jak ustalili śledczy, po wydaniu wyroku do służb nie wpływały już kolejne zgłoszenia dotyczące przemocy. Mężczyzna mimo rozwodu nadal widywał się z dziećmi i utrzymywał z nimi kontakt.
Sprawca tragedii w Raszynie stracił pozwolenie na broń. Pistolet badają śledczy
Bogusław G. posiadał kiedyś legalne pozwolenie na broń, jednak zostało ono cofnięte po postawieniu mu zarzutów dotyczących przemocy wobec rodziny. Zabezpieczono również należącą do niego broń. Jak przekazał prokurator Piotr Skiba, pistolet użyty podczas tragedii w Raszynie nie był już zarejestrowany na mężczyznę i najprawdopodobniej znajdował się w jego posiadaniu nielegalnie. Broń została zabezpieczona i przekazana do ekspertyzy balistycznej.
Prokuratura nadal próbuje ustalić, co kierowało Bogusławem G. i dlaczego doszło do tej tragedii. Na razie śledczy nie podają jednoznacznej wersji wydarzeń.
- Na to pytanie nie mamy jeszcze odpowiedzi. Myślę, że musimy poczekać m.in. na wyniki uzyskanych informacji telekomunikacyjnych – mówiła prokurator Marta Banaszak w programie TVN.
Jak poinformowała prokurator Banaszak w rozmowie z „Uwagą”, postępowanie prawdopodobnie zostanie umorzone, ponieważ sprawca nie żyje.
Dzieci, które były świadkami tragedii, zostały objęte opieką rodziny zastępczej. Otrzymały również wsparcie psychologiczne zapewnione przez samorząd.