Spis treści
Nowy odcinkowy pomiar prędkości na DW 579. Zmotoryzowani tracą cierpliwość
Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Warszawie potwierdził, że 9 marca uruchomiono planowany od dawna system kontroli na drodze wojewódzkiej numer 579. Z oficjalnych komunikatów wynika, że nowe urządzenia śledzą ruch pojazdów na długiej trasie łączącej Leszno z Cybulicami Dużymi.
Na całym, trzynastokilometrowym fragmencie wprowadzono bezwzględny zakaz przekraczania bariery 60 km/h. System nie tylko rejestruje czas wjazdu i wyjazdu z wyznaczonej strefy, ale przede wszystkim skrupulatnie oblicza średnią szybkość przemieszczającego się samochodu na całym monitorowanym odcinku.
Zmotoryzowani nie ukrywają swojej irytacji, ponieważ monitorowana droga ma kluczowe znaczenie logistyczne w regionie. Ta trasa biegnąca głównie przez tereny leśne i niezabudowane jest chętnie wybieranym skrótem, który znacznie ułatwia szybkie dotarcie do portu lotniczego w Modlinie.
Decyzja o instalacji żółtych kamer natychmiast wywołała gorącą dyskusję w przestrzeni internetowej. Użytkownicy dróg otwarcie krytykują pomysł, zarzucając instytucjom państwowym sztuczne tamowanie ruchu oraz celowe działanie nastawione na drenaż portfeli obywateli.
"A ja się pytam ile na tym odcinku było zdarzeń drogowych rocznie ? Bezpieczeństwo ? Czy maszyna do zarabiania kasy i łupienia kierowców ?", "Az 60? Zróbcie tam od razu 30 km/h niech każdy przed tym lasem wyjdzie i przepycha auta.", "Czyli łupienie kierowców z kasy ciąg dalszy."
Są to jedynie wybrane, łagodniejsze opinie zaczerpnięte z internetowych forów, w których internauci masowo wyrażają swoje niezadowolenie z wdrożonych rozwiązań.
Odcinkowy pomiar prędkości w Puszczy Kampinoskiej. Powodem tragiczne statystyki z łosiami
Zarządcy infrastruktury stanowczo odpierają ataki, powołując się na alarmujące dane dotyczące bezpieczeństwa w obrębie Kampinoskiego Parku Narodowego. Główną przyczyną wprowadzenia surowych restrykcji jest plaga tragicznych w skutkach kolizji z dziką zwierzyną. Najbardziej krwawy bilans przyniósł październik 2024 roku, kiedy to na samej tylko trasie DW 579 zginęło aż sześć potrąconych łosi.
Kolejnym argumentem wysuwanym przez drogowców są szokujące wyniki pomiarów badawczych zrealizowanych w 2025 roku. Specjalistyczne testy wykazały, że w ciągu zaledwie trzech godzin aż 2200 kierujących zignorowało obowiązujące tam znaki, co oznaczało, że kolejne naruszenie przepisów odnotowywano średnio co pięć sekund.
Co niezwykle istotne w całej sprawie, instalacja nowoczesnego sprzętu monitorującego nie była odgórnym wymysłem urzędników, lecz bezpośrednim wynikiem głosowania mieszkańców w ramach Budżetu Obywatelskiego Mazowsza, którzy domagali się poprawy bezpieczeństwa w swoim regionie.
Mimo przedstawienia twardych dowodów i argumentów przyrodniczych, większość zmotoryzowanych pozostaje nieugięta w swojej ocenie. Ich zdaniem narzucenie tak niskiego limitu na wielokilometrowym, naturalnym obszarze jest zupełnie nieadekwatne do realiów i powoduje jedynie narastającą frustrację.
Nowy odcinkowy pomiar prędkości na DW 579: