Spis treści
Seryjny oszust naciągał lokale w Warszawie. "Smakosz z Woli" miał sprawdzoną metodę
Właściciele restauracji zlokalizowanych w stołecznym Śródmieściu oraz na Woli zgłaszali ostatnio problemy z seryjnym oszustem. Zuchwałe zachowanie klienta doprowadziło do powstania strat rzędu ponad 12 tysięcy złotych.
Funkcjonariusze szybko połączyli kropki, ponieważ mężczyzna podczas każdego przestępstwa korzystał ze sprawdzonego i niemal identycznego scenariusza. Podejrzany odwiedzał popularne restauracje, w tym bardzo często te mieszczące się przy stołecznych hotelach, gdzie zamawiał przeróżne dania. Nie wzbudzał absolutnie żadnych podejrzeń obsługi, ponieważ zachowywał się jak każdy inny gość lokalu jedzący obiad i swobodnie prosił kelnerów o podsumowanie zamówienia.
Kulminacyjnym momentem była chwila uregulowania rachunku za zamówione potrawy, kiedy to klient zaczynał opowiadać zmyśloną historię o swojej rodzinie. Przekonywał kelnerów, że pokój w danym hotelu wynajmuje jego ojciec i prosił o dopisanie całej kwoty do ogólnego rachunku za nocleg. Niczego nieświadomi pracownicy zazwyczaj przystawali na taką propozycję. Szybko jednak wychodziło na jaw, że w budynku nie ma zameldowanego żadnego krewnego, a sprytny naciągacz rozpływał się w powietrzu bez płacenia. Śledczy z Wydziału do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu dokładnie wyliczyli, że złodziejska działalność mężczyzny w Śródmieściu i na Woli kosztowała restauratorów łącznie ponad 12 tysięcy złotych.
Decyzja warszawskiej prokuratury w sprawie miłośnika darmowych posiłków
Zgromadzone przez mundurowych dowody oraz zeznania poszkodowanych pozwoliły ostatecznie zatrzymać 39-letniego mężczyznę podejrzanego o te oszustwa. Śledczy ocenili, że przestępcza skala jego działań była bardzo szeroka. Zatrzymany usłyszał ostatecznie aż 25 zarzutów karnych bezpośrednio związanych z oszustwem.
Przedstawiciele Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola zadecydowali o zastosowaniu wobec podejrzanego policyjnego dozoru. Sprawa będzie miała swój ostateczny finał na sali rozpraw. Za zarzucane mu czyny grozi kara sięgająca nawet do ośmiu lat bezwzględnego pozbawienia wolności.
Jadł i nie płacił. Został zatrzymany przez policję: